
A co by się stało, gdyby przyznała, że złamała regulamin i samochód nie jest jej własnością? Czy to coś by zmieniło?
Straciłaby konto na allegro za złamanie regulaminu, OK, ale czy to przypadkiem by jej nie pomogło?

Dokładnie.. zwłaszcza, że samochody kupione na kup teraz kobieta kupowała jakimś skryptem który wyszukiwał takie okazje zaraz po wystawieniu... Gdzieś czytałem że w kilka sekund/minut po wystawieniu aukcji było juz po wszystkim.
Jak dla mnie to sprzedawczyni padla ofiara wlasnej chytrosci. Chciala chytrze "uwidocznic" swoja licytacje i teraz powinna za to zaplacic. Nie ma sensu tlumaczyc sie pomylka bo o takiej nie moze tu byc mowy. Zacytuje fragment wczesniejszego artykulu na DI na ten temat:
"Jak czytamy w portalu Gazeta.pl, sprzedawczyni tłumaczyła sie popełnieniem błedu technicznego - wstawieniem kropki po tysiacach w rubryce "cena". Tłumaczenie to jest bardzo oryginalne - w portalu napisano, iz system zle odczytał tak podana cene - jednak w rzeczywistosci mechanizmy Allegro nie pozwalaja na zaakceptowanie cen zawierajacych kropke. Przy próbie takiego działania komunikowany jest bład, podobnie jak w przypadku wstawienia spacji."
No ja rozumiem, że ktoś chciał się wykazać sprytem w niefajny sposób (sprzedający) ale wydanie samochodu wartego kilkadziesiat tysiecy złotych to zbyt duża kara, moim zdaniem wystarczyłoby niewielkie odszkodowanie, taki straszak na wypadek gdyby ktoś chciał postąpić podobnie.

@hejho
A ja uważam że najwyższy czas przypomnieć sobie słowo ODPOWIEDZIALNOŚĆ. W mojej opinii wystawiająca celowo podała taką cenę, aby wyróżnić swoją aukcje. To ze nie znała regulaminu w żaden sposób jej nie usprawiedliwia. Jeśli zaś znała to tym bardziej powinna wiedzieć na co sie decyduje.
@Janek - wobec licytacji są trochę inne uregulowania prawne.
Co do regulaminu i konta na Allegro. Samo odmowienie finalizacji aukcji tez jest lamaniem regulaminu, wiec na jedno wychodzi. W sadzie tez lamanie regulaminu jest jakby sprawa drugorzedna. Wazniejsze jest po prostu prawo. a to, ze lamiac regulamin zlamala umowe z Allegro to jeszcze insza inszosc.
To jakiś absurd, można sprzedawcę oskarżyć o oszustwo, ale nie można go zmusić do "sprzedaży" nie swojego samochodu.
Równie dobrze można zmusić Warszawskiego cwaniaka do wydania Kolumny Zygmunta gdyby mi ją sprzedał :)
Nie może być tak że sam fakt dokonania sprzedaży przez allegro nakłada obowiązek wykonalności, ignorując stan własności przedmiotu sprzedaży


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.