pewnie odpowiedz wyjdzie zalezy czy ktos nie dorzuci do tego odpowiednio grubej koperty z czekiem na 1mln $ :D jako przedplata bazowa ehh i tak raczej niewiele wykorzystaja nawet OO w pisaniu listow czy pare arkuszy kalkulacyjnych a latwo wydawac kase i to nie swoja gdyby kazdy rzadzacy musial zaplacic za system i oprogramowanie to pewnie od razu widzieliby Open Source jako podstawa ochrony swojego prywatnego portwela ale co tam podatnik zaplaci a jak za malo kasy to jakies nowe podatki albo troche je podniesiemy ;)
fakt faktem przynajmniej 1-n posel czyta dobre portale informacyjne i sie "edukuje" nawet jesli wykorzystal "list otwarty ..." w stosunku 1:1 jako kopia slowo w slowo przynajmniej stara sie zrozumiec swoich wyborcow :)
mam nadzieje ze poskutkuje to chociaz w stosunku nawet mix windows i pakiet biurowy Open Source to juz bedzie "duzy krok na przod w ewolucji wdrazania otwartego oprogramowania" a jesli zaczna mixowac tak ze co 2-i komputer bedzie mial rowniez system Linux i OO to juz wogole bede w szoku :)

Sorry, ale spójrzcie na to oczami polityka: PO CO wprowadzać open source? Nie ma żadnej absolutnie korzyści. Zaczynając od tego, że nie będzie umiał obsłużyć nowych programów, kończąc na tym, że firma jego szwagra nie zarobi na towarach Microsoftu. A "niezależność technologiczną państwa" proszę sobie schować do szafy, to są puste słowa.
Interesy polityki i open source są skrajnie rozbieżne, i to u samych podstaw, tak że nie ma co liczyć na jakiekolwiek uczciwe prawo w tej kwestii. A po dobroci, listami i interpelacjami nic się nie wskóra. Zapomnijcie.
Zgadzam się w pełni z Hodowcą. Mogę dodać coś jeszcze: gdzie idą miliardy, nikt nie liczy milionów.
Nawet nie przypuszczacie jak w urzędach marnotrawione są pieniądze podatników. Serwery zalegające w piwnicach, "szkolenia" w ciepłych krajach, itd. To wszystko nie ma znaczenia w porównaniu z wydatkami z budżetu na różne grupy interesów (wcześniejsze emerytury, KRUS, zabytki kościelne).


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.