"Na produkty na licencji GNU sie nie jest udzielana gwarancja."
Prawda. Tylko na oprogramowanie komercyjne rówież nie ma żadnej gwarancji.
"Brak helpdesku tez jest powaznym argumentem przeciw."
Jest żadnym argumentem, ponieważ jest całkiem od czapy - hepldesk jak najbardziej jest.
"(...) bralby tak z 3000 zl minimum. A to juz 10x Licencyja od Panstwa z redmont."
to 10 OEM-ówek, do których nie ma absolutnie żadnego helpdesku, tak przez ciebie pożadanego.
Dodatkowo te 3000 na OEM-ówki to 2-3 stanowiska komputerowe postawione na wolnym oprogramowaniu.
"Blad w rozumowaniu! To oo jest zle napisane bo zle odczytuje doce!"
A MS Office nawet nie próbuje otworzyć innych formatów! Zupełnie sobie nie radzi! Taka dobra komercyjna aplikacja, a tak daje ciała!
Spójrzmy jeszcze do wytycznych nt. standardów dokumentów:
do zapisu i odczytu: ODF
_tylko_ do odczytu: .doc, .xls, .pdf, etc.
MS Office nie spełnia standardów! Nie otwiera ODF!

@BiQ 2007-06-12 21:39 "We wszystkich wordach odtworzy ten plik poczawszy od 95"
Kolego, rzucasz zdaniami bez jakiegokolwiek sensu, nie mając najmniejszego pojęcia o stanie rzeczy. Na poprzednie twierdzenia odpowiedziano Ci już wyżej, dodam jeszcze tylko jak wygląda ta kooperacja między różnymi wersjami Worda. Otóż w praktyce w W95 nie otworzysz niczego napisanego w 97 i nowszych, w 97 i 2000 niczego napisanego w następnej wersji itd. - mimo że rozszerzenie jest to samo a między plikami dla normalnego użytkownika nie ma różnicy. W drugą stronę natomiast bardziej rozbudowane pliki były bardzo często zupełnie pociachane (nie wiem jak z najnowszymi Office'ami) - gorzej niż w przypadku otwarcia ich w OpenOffice... ;) Przy okazji - obsługa doc w OpenOffice była robiona tylko metodą inżynierii wstecznej, a w Wordzie przeciwnie - to ten sam program robiony przez tę samą firmę, żadnych utrudnień nie było. Świadczy to nieco o potencjale obu środowisk. Każdego szkoda.. ;]
"Na produkty na licencji GNU sie nie jest udzielana gwarancja."
MS także nie udziela żadnej gwarancji i dodatkowo utrudnia używanie oprogramowania poprzez zabezpieczenia, poronione licencje, klucze, aktywacje, drm'y...
"Brak helpdesku tez jest powaznym argumentem przeciw."
Pracuje w urzędzie miejskim w małej miejscowości i wiem jak jest z helpdeskiem. Trzeba być na miejscu. Przez telefon nie można wszystkiego rozwiązać zwłaszcza z panią po 50, która nie wie jak robić nawet wypunktowane listy w wordzie... używa go jak kiedyś maszyny do pisania - czyli dla przykładu aby wycentrować tekst wali n-razy w spację zamiast użyć odpowiedniego formatowania. Z doświadczenia wiem że tacy ludzie są niereformowalni...
"(.. .) bralby tak z 3000 zl minimum. A to juz 10x Licencyja od Panstwa z redmont."
Ja zarabiam 2200zł :-) i jestem skuteczniejszy niż panowie z MS :-)
"Blad w rozumowaniu! To oo jest zle napisane bo zle odczytuje doce!"
A msoffice odczytuje cokolwiek poza swoim formatem?

@Existentialist - biorąc pod uwagę wyłączność komercyjnego oprogramowania od jednego producenta w praktycznie każdej rzeczy w tym państwie, kwota jest przerażająca. Jeżeli wziąć pod uwagę wszelkie urzędy, instytucje państwowe, oświatę (edukacja młodzieży przebiega na tym oprogramowaniu - to jest chyba najlepszy i najskuteczniejszy typ marketingu), wprowadzoną odgórnie konieczność używania tego oprogramowania we wszystkich firmach i praktycznie przez wszystkich obywateli, kwota o której można by mówić wynosi wiele miliardów złotych.
Jeszcze chciałbym dodać że wdrażam oo w miejsce mso i to z powodzeniem. Dobrym sposobem na przekonanie userów do oo jest ich ignorować w kwestii wiższości mso nad oo i robienie swojego, tłumaczenie, edukowanie itp... i nigdy nie wspominać że pracuje na oo albo że w mso dałoby się to zrobić lepiej. Na plus oo można pogadać z osobą odpowiedzialną za finansowanie o oszczędnościach - 25 stanowisk na mso = np. 33tys. kontra oo - 0zł - robi wrażenie. Do jednego i drugiego jest wsparcie bo Pani Zosia nie będzie dzwonić do ms tylko wezwie informatyka, bo szybciej będzie...
michuk'u.
Na produkty Microsoft też nie. Zdziwiony? To przeczytaj licencję.
Jest gwarancja ograniczona ale jest ;) A na gnu/gpl nie ma ZADNEJ gwarancyji.
Helpdesk RedHata jest jednym z najbardziej cenionych w branży. Nie wiem jak z Novellem. Jezeli sie za red hata zaplaci a oprogramowanie Novella tez nie jest darmowe.
A co do nie otwiarania przez MSO innych formatow, daje on taka mozliwosc? Nie. On robi to co ma robic i robi to co dobrze. A OO chce pozjadac wszystkie pakiety biurowe, prasowac, sprzatac, a nic mu nie wychodzi dobrze.
BiQ
chcesz gwarancję ograniczoną na soft GPL? To dostaniesz ode mnie. Za 100zł netto, wystawię fakturę. Będzie ograniczona do niczego, tzn. cokolwiek się nie posypie to nie mój problem. Ale gwarancję miał będziesz.
MSO nie otwiera dobrze nawet własnego tzw. 'formatu', więc nie robi dobrze tego, co ma robić.
@Tr00peR: :) Dodam..
| FREE "Software" | NO-FREE "Freeware" |
Pierwszy wyraz oznacza wolność, a nie darmowość, drugi to typ oprogramowania. Komuś myli się Software z Freeware?
@BiQ: i dla tego nikt od ciebie nie chce wsparcia technicznego, a np. od red hata. Coś się popsuje to albo oni to naprawiają albo są skazani na mniejsze zyski. Na samym sprzedawaniu nie zarabiają bo i nie mogą. Żeby zarabiać muszą rywalizować z np. Novelem, a MS z nikim nie musi i za samo nabycie płacisz, a wsparcie? To np. red hat czy novel świadczy wsparcie techniczne, a nie autorzy programów ale trzeba podkreślić że kod programów właśnie po to między innymi jest otwarty żeby odciążyć autorów.. W licencji GNU może i nie znalazłeś wsparcia ale w umowie z Red Hatem jak najbardziej. Nawet w dodatku do licencji jest coś na temat wsparcia wspomniane ale czytać się już nie chciało? ;)


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.