
Jak oni pięknie kłamią (w sensie play i wszystkie sieci zresztą).
Mamy taką oto ofertę (liczby daję na rybkę): abonament za 30 zł a w nim 40 złotych na rozmowy, dajmy na to 25 groszy / minutę. No i super wydaje się, że mamy 10 złotych gratis, a przecież trzydziestozłotowy abonament z 10 złotymi gratis to nic innego jak trzydziestozłotowy abonament z niższą o 1/3 ceną minuty.
Czemu oni nie mogą tego po prostu tak podawać?
To ja odpowiem na zarzuty - gdyby mieli nie dawac "darmowych" zlotowek, tylko ustalac inne stawki dla roznych wysokosci abonamentu, to oferta bylaby nieczytelna. Tak mamy stale stawki, rozne kwoty bonusowe, oferte latwiej porownac, latwiej zapameitac, latwiej zrozumiec. To, ze "w istocie" wychodzi na to ze po prostu cena jest nizsza a kwota wplacona taka sama jest nieistotne. No i zwroc uwage na to, ze tylko w ramach kwoty abonamentu masz te "preferencyjan stawke". Ponad abonament nie masz juz bonusow (co ma sklonic do ludzi do wykupienia wyzszego abonamentu), no ale to jzu trzeba umeic sobie skalkulwoac przewidywane koszta.
Pozdrawiam

ale zgodnie z tym drugim modelem można opisać wszystkie niemal taryfy. Podzielić na minuty "kontraktowane" i wolne. I wtedy można rzeczywiście porównać, bo co jest lepsze:
30 złotowy abonament Play z 40 złotymi na pokładzie, czy też 15 złotowe doładowanie Heyah z pakietem Wielka Sielanka za 21 złotych?
Wyleczył mnie z Playa skutecznie kolega, próba doładowania z karty zdrapki skończyła sie zdrapaniem trzech cyfr (słaby papier) próba zareklamowania z podaniem miejsca zakupu paragonu numeru i kserokopii zdrapki skończyła sie fiaskiem, faxy wysyłane kilka razy, totalna dezorientacja, w pseudo punktach nic nie można załatwić, brak doładowania spowodował zablokowanie numeru i koło sie zamknęło, starter poszedł do kosza i nigdy więcej playa robią sobie jaja


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.