Widać, że pan Cugowski nie ma pojęcia, o czym mówi. Szkoda tylko, że jest też politykiem i może forsować swoje beznadziejne poglądy. W kwestii artyzmu ww. pana, to jego dokonania muzyczne doskonale obrazują spadek sprzedaży płyt Budki Suflera. Kto by chciał płacić za piskliwe dźwięki wydobywające się z grubego ciała wokalisty? Ani to miłe, przyjemne i estetyczne. Gdzież mu do niegdysiejszego frontmena Budki, Felicjana Andrzejczaka...
Tak źle nie gada, tylko nie wie o czym ;)
To dobry pomysł, znieść wszystkie opłaty do nośników i nagrywarek a wprowadzić opłatę za posiadanie nagrań audio/video bez licencji. Czyli z dowolnego źródła, skopiowanych z płyty, zciągniętych z netu itd. oczywiście jeśli właściciel praw tego oczekuje (darmowe pozostaje darmowe).
Warunkiem mogłoby być zarejestrowanie się w organizacji i wnoszenie opłat typu 30zł ale kwartalnie (bo co miesiąc przelewy więcej by kosztowały) i masz papier na powiedzmy 1000 utworów z niewiadomego źródła. Chcesz następny tysiąc, kup następny abonament. Coś jak abonament radiowo-telewizyjny ;) i spokój, a policja będzie mogła zająć się ściganiem prawdziwych przestępców (o ile władza pozwoli pozamykać sponsorów kampanii ;))
Dziwiłbym się gdyby bezpośrednio zainteresowany mówił co innego, to po pierwsze.
Jakość tzw. muzyki oferowanej przez tzw. polskich twórców jest tak podłej miary, iż powinni się cieszyć, że ktokolwiek jeszcze cokolwiek kupuje z tej szmiry. Jest to efekt braku rynku. W każdym radiu wyje jakaś Brodka czy inna Wydra i wmawia się ludziom, że to jest hit i to jest muzyka (sic !). Rządzą tym rynkiem w Polsce dwa koncerny i kto może się przebić ? "Od dziś gramy tą panią, jest beznadziejna, ale wpakowaliśmy w nią trochę kasy i trzeba to teraz odzyskać, na przyszły kwartał mamy nowego hita, trzeba przecież te lody jakoś kręcić".
Na ludzi handlujących cudzymi utworami można i należy pomstować lecz to ich niewątpliwą zasługą, że polskie płyty staniały, tak ! Płyty polskich artystów i "artystów", staniały. Dla zagranicznych polski rynek jest tak nieznaczącym iż mogą go sobie odpuścić, i robią to. Polscy nigdzie po za krajem nie sprzedadzą swoich płyt i muszą się liczyć z tym, że sprzedawanie płyt po 50 zł to mocno nierynkowa cena i wielu przeciwnych "piractwu" pójdzie jednak na rynek. Dlatego mamy polskie płyty po 20, 30 i 40 zł.
Pan Cugowski, niestety mój imiennik, zapomniał że podstawą istnienia na jakimkolwiek rynku jest posiadanie oferty, Pan Cugowski jej nie ma. O Internecie jakby zapomniał, kto się nie przystosuje do rzeczywistości z Internetem na pierwszym planie odejdzie w mrok niepamięci. Coraz bardziej restrykcyjne prawo nic tu nie da, "za niemca" za nielegalny handel mięsem stawało się pod ścianą, a jednak ludzie handlowali. W USA już obecnie w imię tzw. Praw Autorskich można pozbawić człowieka wszystkiego oprócz życia. Gdzie jest ta ściana Panie Cugowski ?
Przyznam się szczerze, ostatnio zakupiłem kilka płyt zagranicznych muzyków. Ale nie na polskim rynku, tylko na ebay'u - kilka uzywanych, kilka nowych. Ceny łącznie z przesyłką nawet ze Stanów, lub Hongkongu (nie tylko z UE) są atrakcyjniejsze niż na polskim rynku wtórnym (np. Allegro) lub w sklepach. Przyład ostatnia Norah Jones kupiłem nie za 70zł (jak szła w polskich sklepach), ale za mniej niż 50zł (łącznie z przesyłką).

Chyba sobie ściągnę Cugowskiego. Nie żeby słuchać, ale skoro on na tym traci... to może ściągnę jego wygłupy 10 razy. Niech ma za swoje!

Ceny płyt są chore. Skąd przeciętny Polak ma wziąść kase na powiedzmy 3 płyty po 60zł na miesiąc. A DRM to już w ogóle paranoja. Używam tylko Linuksa i nie mam bladego pojęcia jak takie coś miałbym otworzyć. Już nie mówie o tym, że to bardziej obciąża proca. Poza tym co mam zrobić ze swoim odtwarzaczem mp3? Mam może płacić po 2 razy za ten sam utwór? Poza tym bateria fajnie, krócej działa z DRM.
Rozwiązałem sprawe dosyć łatwo. Kiedyś znalazłem link www.jamendo.com/pl/ Na stronie znajduje się ponad 3000 albumów, wszystkie na licencji Creative Common (można legalnie kopiować i rozpowiechniać). Muzyke można szybko ściągnąć torrentem, serwis zawsze utrzymuje min. ilość seedów. Ściągam w formanie ogg w bitrate ~300kbit, ale ktoś chce gorszą jakość to też sie da. Tacy twórcy jak trayad są lepsi od całego tego komercyjnego syfu który słuchałem. I to są dla mnie prawdziwi artyści. Chcą aby ich dzieło dotarło do jak większego grona odbiorców, chcą coś wnieść do kultury, a nie tylko nachapać się milionów za ~20 przeciętnych kawałków.
@internauta13
Końcówka nicka wiele wyjaśnia.
Dla twojej wiadomości powiem dwie rzeczy:
Ściągając płytę nie kradnę jej tylko kopiuje. Sprzedawca dalej może ją sprzedawać, nie zabieram mu też w ten sposób dochodu. Wszystkie teorie o tym jak wiele zabiera się artystom, wydawcom producentom opierają się na założeniu że jakbym nie ściągnął to bym kupił. I o ile faktycznie zakup kradzionego auta od nówki nie różni się tak wiele to w tym przypadku układ jest w 99% prosty: Słucham ściągniętej albo nie słucham.
Ktoś wspomniał o Jamendo, bardzo dobry serwis, korzystam niemal od początku powstania. Możliwość zaprezentowania niekomercyjnej muzyki to kapitalny pomysł. Pauperyzacja rynku muzycznego spowodowana przez koncerny jest tak daleko posunięta, iż wielu tego nie dostrzega. Na Jamendo są proste reguły, podoba ci się możesz wspomóc artystę lub kupić jego płytę. Dzięki temu jest tam sporo naprawdę dobrej, alternatywnej muzyki włącznie z jazzem i muzyką ludową. Polecam wszystkim zmęczonym komercyjną sieczką.
Ja wychodzę założenia, że Pan Cugowski przedstawia stronę, która jest tak samo okradana przez wydawców jak i konsumenci. A ten tekst, że jak ściągam płytę to pewnie bym ją też kupił to ochłap, który można wrzucić do mediów i pokazać jacy internauci to zwyrodnialcy. Podoba mi się bardzo pomysł z wprowadzeniem opłat za korzytanie z p2p, chociaż to wcale by nie ucieszyło wytwórni/wydawców, bo dla nich zysk byłby za mały, a wielu użytkowników p2p mając możliwości "zapłacić i spać spokojnie" albo "ściągać za darmo, jak do tej pory" wybierze tą drugą opcję, bo wygodniej.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.