T. Chiliński: Na programie gospodarczym nowa partia nie zrobi procentów starczających na wejście na Wiejską. Dlatego mydlenie oczu taką beznadziejną Partią Kobiet (równouprawnienie=praca w kopalni hyhyhy) czy trochę naciąganą nazwą "Piraci". Ale na takie hasełka jest wzięcie, jak widać.

@bart: to prawda. Komentując jeszcze artykuł dodam od siebie, że autonomia jaką posiadają państwowe uczelnie to nieporozumienie - tworzenie państwa w państwie (zupełnie zbyteczne). Jakoś nie widzę tej sytuacji, że istnieje podejrzenie zagrożenia życia kogoś na terenie uczelni, ale komu rozstrzygnąć czy tak rzeczywiście jest. Czyżby rektor miał zwoływać nadzwyczajne posiedzenie senatu uczelni, a wszyscy "starsi" powinni głosować czy jest uzasadnione wkroczenie Policji Państwowej?
Jesteście śmieszni, ze swoimi narzekaniami na bezprawne działania policji, policja ma prawo dokonać przeszukania na legitymację i przybrać do tej czynności osobę (świadka, eksperta itp.) Dopiero po dokonanym przeszukania prokurator zatwierdza jego podstawy, a jeżeli zabezpieczono nośniki, dyski i tzw. logi, to jest po sprawie i żadne narzekania tego nie zmienią.
Flaq - jak już pisałem to nie stany. W europie każdy dowód biorą pod uwagę, ale można ścigać tego kto do jego zdobycia złamał prawo (i oto chyba chodzi)
T. Ch. - z tym programem gospodarczym to ciężko jest też przy innych partiach, nawet te mające większość plotą często bzdety. Ale jednak byłoby lepiej wiedzieć co zamierzają kiedy już dostaną się na wiejską! Potem się okaże, że wszystko super ale np. gospodarczo poprą Leppera i zacznie się rozdawnictwo na maksa, bo np. z samooborą będą mieli większość (w cyrku wszystko możliwe, dlatego parlament jest okrągły jak namiot).
I na koniec kilka słów o autonomii uczelni. Aby wejść na uczelnie wystarczy zgoda rektora. Aby uniknąć sytuacji, że pijany rektor po imieninach szwagra podpisuje decyzję i drugiej w nocy ;) policja podpisuje z większością uczelni umowy o współpracy gdzie warunki są jasno opisane. Np. dotyczące tego kto podejmuje decyzję w sprawie w zastępstwie, kto ma dyżur itd.
Dodam od siebie, że bardzo mnie ta sprawa boli. Z tego co się zoriętowałem ktoś komuś obiecał, że nie będzie dymu a dym jest i będzie jeszcze większy. Oczywiście oberwie oficer dyżurny, pion wykonawczy, policjanci, odszkodowania zapłacą podatnicy. A organizacje "ochorny praw autorskich" wymienione w tekście które to wszystko spowodowały jak zwykle nie poniosą odpowiedzialności. Szkoda, bo to ich mocodawcy okradają tak naprawdę artystów płacąc im grosze, utrudniając (metodami mafijnymi!) niezależny od nich obieg. W oprogramowaniu nie ma tego problemu, ale w branży medialnej problem jest znany :(
emer, nie wiesz dokładnie jak jest.
Świadek to nie ekspert, nie może prowadzić czynności przy przeszukaniu, świadek jest potrzebny kiedy nie ma dysponującego przeszukiwaną nieruchomością lub jest on zatrzymany. Stosuje się tu często obecność dozorcy, w akademikach można było zwrócić się do dowolnego studenta, stróża, osoby innej. Tu mieliśmy do czynienia z osobą "przysposobioną" a zatem bez wyraźnie wystawionego nakazu nie ma mowy o niej, bo gdzie ją wpisać? Do notesiku? Złamano tu prawo, nie odnoszę się do łamania prawa autorskiego przez studentów, ale piętnuje łamanie prawa przez powołanych do tego funkcjonariuszy!
W tym przypadku "ekspert" prowadził czynności, a więc NIE BYŁ ŚWIATKIEM!
Z resztą wejście na blachę jest możliwe tylko w określonych przypadkach i nie pewno nie w takich.
Jak by na to nie patrzeć policja złamała własny regulamin (a uwierz, że znają go wszyscy na pamięć) a przedstawiciele "organizacji" złamali prawo. Oprócz tego jedni i drudzy złamali ustawę o szkolnictwie wyższym i za to odpowiedzą czy tego chcesz czy nie.
Zresztą nie ma co o tym dyskutować, bo prawdopodobnie żaden prokurator papieru teraz nie podpisze. A to dlatego, że prawdopodobnie nie ma znamion przestępstwa (dozwolony użytek własny, brak korzyści majątkowej, bez udostępniania na zewnątrz, brak celowego działania - materiały NARUSZAJĄCE prawa autorskie z tego co piszą studenci nie stanowiły wyłącznej zawartości serwera)
Choć jestem z racji wykonywanego zawodu zdecydowanie przeciwny piractwu w każdej formie czytając takie napastliwe wypowiedzi zaczynam kibicować piractwu...
Przykro tylko, że za taki durny rozkaz z góry znów dostaną po łapach policjanci a przełożeni będą się cieszyć :(

Podejdźmy do tego zatem bardziej kompleksowo: czy artyści w Polsce mogą wypisywać się pod "ochronnego parasola" ZAIKS-u, FOTY, etc.? Jeśli tak to są frajerami, bo mogliby zacząć rozkręcać sprzedaż muzyki przez Internet! Tyle, że za muzykę słabych wykonawców (zwłaszcza kolejnych panienek marionetek) nie bardzo ktoś będzie chciał zapłacić powiedzmy 10-15zł w formacie FLAC. Ja jestem ogólnie rzecz biorąc zwolennikiem likwidacji tych wszystkich organizacji fonograficznych, które rzekomo dbają o artystów.
@gugi
Musisz jeszcze trochę na ten temat poczytać, bo w protokóle przeszukania jest wyznaczone miejsce na wpisanie osoby przybranej do obecności przy przeszukaniu, nigdy taka osoba nie może być z góry określona w nakazie prokuratorskim lub kierownika jednostki. O jakim użytku własnym piszesz, to przecież normalne piractwo i nic tego nie usprawiedliwi a wejście na blachę jest usprawiedliwione wtedy, gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie że w danym lokalu mogą się znajdować rzeczy pochodzące z przestępstwa.
@emer nie krzycz tyle, w polskim ustawodawstwie wcale nie jest jednoznacznie określone co jest użytkiem własnym a co piractwem. Możesz legalnie swoją płytę pożyczyć komuś, skserować książkę etc. Ktoś kiedyś jak to pisał uwzględniał jeszcze coś takiego jak dostęp do wytworów kultury.
Odnośnie całej "afery" to tylko żałować ile osób ma kłopoty a nikt nie skorzysta poza "organizacjami" w stylu FOTA itp.
Jeśli chodzi o partie piratów to ma pomysł jak udosŧępnić dobra kultury wszystkim ludziom, jak chronić artystów, a nie koncerny. To już więcej niż każda partia z obecnie rządzących niestety.
O tym co wolno a co nie, co jest nielegalne a co nie decyduje ustawa i Sąd który rozpatruje indywidualnie różne sprawy. Może przytoczysz mi jakieś prawomocne wyroki sądu skazujące takich ludzi jak Ci studenci? Czy też dla Ciebie kowbojska akcja policji przesądza o winie?

Poza tym, że na antenie trochę pogada nie wiele z tego wyniknie.
emer, ja się już tego nauczyłem, nie chce mi się więcej ;)
a teraz poważnie:
"w protokóle przeszukania jest wyznaczone miejsce na wpisanie osoby przybranej do obecności przy przeszukaniu, nigdy taka osoba nie może być z góry określona w nakazie prokuratorskim lub kierownika jednostki."
Mylisz cały czas (co może się zdarzyć, patrz mój poprzedni post) osobę która ma być ŚWIADKIEM od EKSPERTA. To są dwie różne osoby (mogą występować równocześnie), ekspert jest pomocą np. techniczną dla prowadzących przeszukanie (nie piszę policji, bo te same przepisy dotyczą też innych służb) i może wykonywać pewne czynności. Taką osobę trzeba wpisać do postanowienia (czyli popularnie mówiąc nakazu) - eksperta nie można go wprowadzić na blachę.
Świadek może wejść (co więcej, jak napisałeś trzeba go wpisać do protokołu) podczas przeszukania "bez papierowego" ale nie może pełnić czynności. W praktyce sprowadza się to do stania jak kołek przez cały czas trwania przeszukania a potem mozolnego potwierdzania protokołów.
Tu mieliśmy do czynienia z ekspertem (łatwo to w sądzie udowodnić, w końcu jest z mającej interes w całej sprawie organizacji) co pewnie zostało wpisane do protokołu (niech zgadnę, nieczytelnie)...
Skoro już tak daleko posunęliśmy się w tej analizie (choć głównym wątkiem jest bezprawne wtargnięcie na teren uczelni) to możemy jeszcze wspomnieć to takich kwestiach jak to, że przeszukania na odznakę dokonuje się tylko i wyłącznie w przypadku kiedy mamy do czynienia ze sprawą niecierpiącą zwłoki i kiedy uzyskanie postanowienia nie było możliwe (przykład: pościg za dealerem). W tym przypadku akcja była po pierwsze zorganizowana (lista osób, eksperci, duża liczba funkcjonariuszy) więc nie było problemu z uzyskaniem odpowiednich dokumentów. Przed sądem ciężko będzie się wykręcić, że nie naruszono prawa w kwestii przeszukania i zabezpieczenia dowodów.
Taka jest praktyka harujących w zagmatwanych przepisach policjantów i orzecznictwo sądów. Nie twierdzę, że to dobrze, ale prawo to prawo.
Pytanie do mieszkańców innych akademików - jak wam idzie szyfrowanie dysków ;)
Jeśli odmówicie podania haseł to możecie podlegać karze (grzywna lub areszt) jednak jest furtka. Jako świadek przeszukania (a mamy prawo nim być) możemy uchylić się od odpowiedzi na pytanie, jeżeli udzielenie odpowiedzi mogłoby narazić nas lub osobę dla nas najbliższą na odpowiedzialność. Oczywiście jeśli przestawiono nam zarzuty to lepiej nic nie mówić bo nie ma takiego obowiązku.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.