Ale czy ten HUB był udostępniony na zewnątrz? Jeżeli to była tylko wymiana plików między określoną grupą studentów, którzy, można uznać, pozostają w relacji towarzyskiej, to nie złamali oni prawa.
W ogóle to jest kuriozum jak traktuje się ludzi, którzy sa podejrzani o złamanie prawa autorskiego...
W tekscie jest maly bład.. skonfiskowano nie 10 a 16 laptopów a caly nalot byl nie legalny w swietle prawa:
DZIAŁ V
Utrzymanie porządku i bezpieczeństwa na terenie uczelni
Art. 227. 1. Rektor dba o utrzymanie porządku i bezpieczeństwa na terenie uczelni.
2. Teren uczelni określa rektor w porozumieniu z właściwym organem samorządu terytorialnego.
3. Służby państwowe odpowiedzialne za utrzymanie porządku publicznego i bezpieczeństwa wewnętrznego mogą wkroczyć na teren uczelni tylko na wezwanie rektora. Służby te mogą jednak wkroczyć z własnej inicjatywy na teren uczelni w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia ludzkiego lub klęski żywiołowej, zawiadamiając o tym niezwłocznie rektora.
4. Porozumienia zawarte przez rektora z właściwymi organami służb, o których mowa w ust. 3, mogą określić inne przypadki związane z utrzymaniem porządku i bezpieczeństwa uzasadniające przebywanie tych służb na terenie uczelni.
5. Służby, o których mowa w ust. 3, są obowiązane opuścić teren uczelni niezwłocznie po ustaniu przyczyn, które uzasadniały ich wkroczenie na teren uczelni, lub na żądanie rektora.
zródłó:
http://bap-psp.lex.pl/serwis/du/2005/1365.htm
@Bellois: Hub direct connenct był niedostępny spoza sieci lokalnej akademików bez żadnego kombinowania w stylu tuneli itp. Służył jako główne miejsce wymiany rozmaitych danych między ludźmi od fotek z imprez poprzez oficjalne komunikaty, itd (w tym niestety też oprogramowania, muzyki, filmów itp). A podana przez psy ilość danych jest grubo zawyżona. Średnio łączna ilość udostępnianych danych przez wszystkich userów rzadko kiedy przekraczała 4-5 TB (więc żadne 35 TB). (Wiem to bo mieszkałem jeszcze w zeszłym roku w akademiku.)
A z innej beczki... Niech lepiej policja szybko tą sprawę załagodzi, bo może się spotkać z raczej nieprzyjemną sytuacją, kiedy kilka tysięcy wściekłych studentów na nich pójdzie. Z każdą godziną rośnie ogólne niezadowolenie tą akcją wśród ludzi na uczelni.
"35 tys. GB danych, które można zmieścić na 54 tysiącach płyt CD"
A ja się przyczepię z drugiej strony czyli do liczb. 35,000GB to 35840000MB czyli:
1) 51,200 płyt CD o pojemności 700MB wypełnionych w całości
2) 55,139 płyt CD o pojemności 650MB (są jeszcze takie?) wypełnionych w całości
3) 54,000 płyt CD o pojemności 700MB z czego ~37MB zostawiamy wolne
Taka propozycja dla rzecznika policji: następnym razem proponuję założyć, że:
1) nagrywamy nie na CD, a DVD
2) na każdą płytę nagrywamy tylko 10MB
Otrzymamy w ten sposób fantastyczny wynik, który można z dumą rozgłaszać w mediach ;>
No to się przyczepiłem złośliwie i niepotrzebnie, a teraz idę świętować Euro2012 :)
To się teraz policja nie pozbiera. Z jednej strony nielegalnie wkroczyła (jeśli wierzyć wypowiedziom, gdyż nie znam treści umowy między uczelnią i policją). Z drugiej strony jakby nie było, to policja właśnie naraziła się WSZYSTKIM hacker'om w Polsce. To właśnie na uczelniach siedzą najlepsi z najlepszych. Oni długo nie będą siedzieli w strachu czekając na następne szaleństwa policji. Odwet (wg mojego zdania) będzie powalający. W moim przekonaniu policja na swoich komputerach podłączonych do internetu niedługo odczuje skutki tego nalotu. Nie łudźmy się - weszli na ścieżkę wojenną w ludźmi, którzy przede wszystkim znają się jak nikt na sieciach komputerowych i nie mieli pieniędzy, aby kupić sobie te "utwory" i "programy", dlatego je mieli "za darmo".
Naprawdę teraz współczuję policji.
do tytus
> Tak się składa, ale piractwo to przestępstwo.
> Wszyscy muszą się przyzwyczaić do tego:>:),
> a nie bronić sprawców.
> Policja bardzo dobrze zrobiła.
Mylisz się i to w kilku kwestiach
1. Policja nie może działać niezgodnie z prawem a na dodatek zajmować sprzętu bez dowodów (ja bym pozwał ich o odszkodowanie za unieruchomienie serwera uczelni) np. na 2 mln USD - wtedy by moze troche przystopowali Ci z Policji z łamaniem prawa
i przestali ulegać naciskom ZPOV i FOTA (którzy są sponsorowani)
2. udowodnienie tego procederu nie jest też takie proste... kto ściągał, co ściągał i kiedy
3. i na koniec - musimy nauczyć się rozróżniać działania w obronie interesów twórców a "działania" w obronie kasy potężnych koncernów medialnych i producentów - którzy zasłaniają się "utraconymi" zyskami, których i tak nigdy by nie zobaczyli
Osobiście nie popieram piractwa i kupuję legalne oprogramowanie. Ale takie działania policji moim zdaniem są bez sensu. Mianowicie w każdej sprawie trzeba będzie powołać biegłego do sporządzenia opinii dotyczącej danych zawartych na nośnikach. Każda taka opinia kosztuje dosyć sporo, poniżej tysiące raczej nie zejdzie, a może nawet w zawiłej sprawie i do kilku tysięcy. Studenci zazwyczaj bezrobotni, więc Sąd zazwyczaj zwolni ich od kosztów przy skazaniu, a jeśli ktoś się dobrze będzie bronił to nawet winy uniknie. Więc pytam - dlaczego ja jako podatnik mam płacić za działania w interesie producentów nagrań i programów, skoro nie starają się oni zabezpieczyć wydawanych materiałów skutecznie, a niejednokrotnie to od nich wychodzą przecieki najnowszych filmów do netu. Niech więc najpierw sami się postarają zadbać o swoje interesy a nie robią tego na mój koszt.
Nie znam tej sprawy, ale nie wyobrażam sobie wejścia na teren uniwersytetu bez zgody rektora. Trochę ten news jest dla mnie dziwny, ale ok.
Ja pracuje przy zupełnie innych sprawach i powiem jedno. Nawet przy akcji zdjęcia dealerów wyciągaliśmy Rektora z łóżka o trzeciej nad ranem, żeby podpisał zgodę na akcję - oczywiście prokuratorski był papier na wejście.
Jeśli nie jest to jakaś wielka mistyfikacja to jest to chyba drugi przypadek po 89 roku, poprzedni z tego co pamiętam zakończył się bardzo nieprzyjemnie.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.