I tak wiadomo, że znajdą zaraz coś na p2p ;) Bo to jest niemożliwe, żeby w końcu przyznali rację, że jest to idealna promocja filmów i muzyki.
Ja zresztą zawsze jak coś mi się podoba to i tak kupuje/idę do kina, p2p traktuję jako tester, dizeki temu, wiem co kupuję i za co płacę. Nie ma co kupować rzeczy w ciemno.
dziwię się że koncerny płytowe same nie wpuszczają w sieć filmów o jakości pośredniej pomiędzy VCD a DVD i dźwiękiem AC3 obciętym do stereo.
Ja do kina chętnie chodzę, ale .... razi mnie że jakość polskich kin jest tragiczna, przez co nie mam ochoty wydawać na to zbyt dużej ilości kasy. sprawa dotyczy i obrazu (ciągle ok. 24 klatki /s) i dźwięku który często "dudni" i słychać jakieś rezonanse.
Obawiam się że zdobywający popularność standard HDTV ze sporą nawiązką przewyższa to, co może zaoferować tradycyjne kino, chociaż problemem nadal jest ..... relatywnie niska rozdzielczość filmów na DVD. W tych ostatnich można sporo poprawić, zmieniając kodowanie mpeg2 na mpeg4, ale nikt się do tego nie kwapi, za to walka bluray-hddvd trwa w najlepsze. i właśnie w wymienionych dziedzinach należy szukać przyczyn i rozwiązań.
jeśli chodzi o takie cudaki jak RIAA czy Zaiks, niech się zastanowią nad ceną płyt. wolę nie słyszeć bzdur o kosztach związanych z nagraniem, tłoczeniem, opłatą dla artystów, bo to są bzdury którymi koncerny płytowe karmią nas od lat. Kiedyś była to prawda, teraz koszt produkcji egzemplarza płyty wraz z podatkami to jest ok. 2zł. artyści od każdego egzemplarza dostają czasami w okolicach 10zł, a często znacznie mniej. gdzie więc jest cała reszta? oczywiście można nadal jęczeć na piractwo i nasyłać policję w różne miejsca, tyle że to niczego nie zmieni.
Nie tylko nie szkodzi, ale może nawet promować. Producenci softu udostępniają wersje demo w sieci, dlaczego nie zrobić czegoś na kształt wersji demo filmu, np. z przewijającymi się przez cały ekran napisami, że to wersja demo filmu czy cokolwiek innego, ale tak, żeby można było określić czy warto na niego iść do kina albo kupić normalną wersję. W erze freestyle'u w tworzeniu filmów powstają zarówno doskonałe produkcje jak i 10x więcej kichy, na którą nie warto iść. A wydanie kasy na szajs tylko zniechęca do płacenia za nieznane.

Widzisz callypso, gdyby istniały takie wersje demo filmów to by się okazało, że po obejrzeniu takiej wersji znacznie więcej ludzi nie poszłoby do kina na dany film gdyż okazałby się dla nich nieciekawy.
Odpowiedzmy sobie szczerze, na ile wyjść do kina byliśmy w 100% zadowoleni z tego co widzieliśmy? Czemu trailery pokazują tylko ciekawe urywki filmu? Bo to jest reklama. Taki film w wersji demo mógłby zbyt szybko ujawnić niedostatki danego filmu.
Często jest tak, że zapowiedzi i trailery pokazują film w świetnych barwach, a wychodząc z kina myślisz sobie "Właśnie wyrzuciłem kasę w błoto".
Takie wersje demo ułatwiłyby nam unikanie takich błędów, ale przecież nie o to chodzi koncernom.

Callypso: takie wersje demo juz od dawna są powszechne i zwą się dvd-screener :)
Ja do kina chodzę przynajmniej raz w tygodniu, by swoje dupsko przewietrzyć ;-)
I nie chodzi o jakość tych filmów, po prostu do kina się idzie jak na spacer.
Wkurza mnie natomiast, że amerykańce mają wcześniej filmy na DVD niż my Europejczycy. I sami sobie wobec tego winni, że zamiast czekać ściągam i oglądam w domu "te piraty".
Te kilka dni mnie nie zbawi, ale czekać miesiąc czy dwa to już przegięcie.
Są filmy, co należy obejrzeć w kinie, a są co dobrze jest mieć pilota, by cofnąć, powtórzyć.
A jakość "piratów" jest na tyle dobra (telewizor + dźwięk AC3 z zestawu audio - odtwarzacz stacjonarny XviD/DivX), że mam w nosie czekanie na DVD w wypożyczalni. I jeszcze te ceny: 10PLN średnio.
Bardzo lubie kino i podczas studiow bylem stalym bywalcem KSF Mikro. Niestety w mojej miejscowosci w kinie filmy sa raz na 2-3 tygodnie i to te zwykle z rozkladowek pism kolorowych czyli dno ale okrzyczane. Sila zeczy wspieram sie p2p ale tez i Kino polska z satelity.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.