Pan Wydra niech się cieszy, że mu kiedyś Zapędowska powiedziała, że umie śpiewać! A on zaraz zamiast rozwijać swój, było nie było, talent myślał jak te pochwały przekuć na pieniądze (zresztą że nie bez udziału znanej powszechnie i lubianej firmy SONY BMG, gdzie nagrał płytę) ale że płyty owej nikt poza rodziną nie chciał kupić, to SONY musiało uruchomić swoje kontakty (przepraszam "promocję") i nagle Pan artysta zaczął atakować uszy słuchaczy z radia i TV, co szczególnie nie zwiększyło sprzedawalności płyty (a być może nawet ją zmniejszyło) ale chociaż była kasa od ZAiKSu za "publiczne nadawanie". A Pan artysta usłyszał od wydawcy swojej płyty znany slogan tej firmy, że wszystkiemu winni są piraci, którzy tak rozkradają muzykę, że nikt nie chce kupować oryginalnych płyt. Aż dziw, że Sony nie zrobiło reedycji płyty "idola" zabezpieczonej DRM-em, w cenie powiedzmy 99 zł w promocji.
Wydra to niech pogada z Kululską. Ona dużo lepiej rozumie ten biznes i źródła piractwa. Wydry nie szanuję, bo przyjmuje wprost kit jaki sieje fonograficzna mafia, tzw. "producenci".
Przykład. Artysta osiąga porównywalny zysk sprzedając 10'000 kopii poprzez fonograficzną mafię, oraz ..... 1'000 kopii samodzielnie. Koszt zakupu dla klienta w drugim przypadku jest ... niższy.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.