
Panie qqman - cieszę że się zgadzamy, każdy chętny może edytować Wikipedię więc bogata firma opłacająca swoich pracowników (na pewno wysokiej klasy specjalistów) zleca nadzór nad poprawnością wpisów dotyczących jej interesów (w tym produktów). Po stwiedzeniu błędu umieszają sprostowanie i tak dalej... Bez proponowania pieniędzy osobom trzecim. Tak jest w normalnym przypadku , my mowimy o czym co wyglada na: probie przyspieszenia edycji, nadanie wiekszej wagi wnoszonej poprawce czy tez stworzenia pozorów, że poprawke proponuje specjalista niezalezny o uznanej renomie. Oczywiscie jest to dozwolone i nie jest karalne w zaden sposob - ale jasno trzeba zwrocic uwagę że jest to rodzaj lobbingu, który mógłby (jeśli byłby udany) skótkować nawet umieszczeniem treści nieprawdziwie zweryfikowanej (w końcu taka jest siła pieniądza).
Wikipedia ze względu na swoją formę jest cały czas poddawana różnym wpływom - nie wiadomo nawet czy i jak długo przetrwa. Chciałbym aby jak najdłużej służya jako źródło informacji a nie jako linkownia czy reklama lub też miejsce potyczek gigantów.
Co do umieszczania tresci w innych zrodłach (Britannica, PWN) to nie sądzę aby umieszczanie tam haseł polegało na zbieraniu opinii opłacanych przez zainteresowane podmioty ale na zebraniu dobrze zweryfikowanych definicji. Za to biorą pieniądze edytorzy no i za to płacą odbiorcy mający zaufanie do wydawcy(to naprawdę najważniejszy ich kapitał). Wymaga tego model dystrybucji uniemożliwiający (utrudniający) późniejszą erratę wydań papierowych. Ale i te szacowne instytucje posiadają mechanizmy korekcji podobnie jaki Wikipedia, w której to często dopiero zastosowanie kilku korekt pozwala uzyskać satysfakcjonującą jakość podawanej informacji. Wikipedia tak właśnie gromadzi swój kapitał i to w tym kontekście rozdawanie pieniędzy za ewentualną przychylność edytorów.
Pozdrawiam i dziekuje za Pana opinie i sugestie - poszperam w temacie...
Z jakim pominięciem? O ile się nie mylę, edytować Wikipedię może każdy chętny?
Chodzi o to, że specjalista miał za swoją pracę dostać pieniądze? Więc jak? Pieniądze są nieetyczne? Pan, rozumiem, pracuje za darmo :D
Encyklopedia PWN też jest, jak rozumiem, nieetyczna? Podobnie zresztą jak Encyklopedia Britannica?
Przecież przy obu pracują opłacani specjaliści, którzy mają swoje sympatie, powiązania, interesy...
A sama Wikipedia jest etyczna? Hmm... te zastanawiające powiązania z Google'm i "przypadkowe" pierwsze miejsca w wynikach wyszukiwania. A zastanówmy się, kim są ludzie, którzy wpłacają pieniądze na Wikipedię i jaki mają w tym interes? Jaki mają wpływ na Wikipedię w zamian za swoje pieniądze?
A czy jest etycznym zezwolenie, by każdy mógł edytować tak popularne źródło jak Wikipedia? Ile wpisów powstało tam ze złośliwości, a ile z zemsty? Przecież to doskonałe narzędzie, by komuś zaszkodzić, prawda? :D

Panie qqman, próba zmiana wpisu w Wikipedi za pomocą opłaconego specjalisty i z pominięciem zwyczajowo przyjętych zasad dotyczących publikacji w Wikipedii jest wysoce naganna (co widać po reakcji niedoszłego edytora) i stanowi próbę nachalnego lobbingu.
Deklaracja 'braku zgodności ze stanem faktycznym' nie stanowi furtki dla bogatych celem kształtowania ich wizji świata.
W przypadku publikacji dotyczących komercyjnych produktów każdy lobbing, próba wykręcenia się od prezentacji własnego stanowiska swoimi ustami czy też krótkiej dyskusji w celu wykazania własnej racji świadczy bardzo źle o MS.
Jeśli chodzi o błędy czy krzywdzące wpisy to sposób ich korygowania jest jasny a każda ingerencja (kupowanie autorytetów) jest etycznie nieczysta.
Ciekawa notka. Szkoda, że autor nie ustrzegł się manipulacji. Chcąc wybielić IBM-a rzuca nieprawdziwe oskrażenia pod adresem MS. Ja wiem, że MS jest dla niektórych wrogiem z definicji i nie potrafią oni bez tego wroga żyć. Ale w tak prestiżowym medium, jak DI nie powinny takie rzeczy mieć miejsca.
Jeśli zarzuty wobec IBM-a są prawdziwe, to mamy tutaj do czynienia z oczywistym oszustwem, manipulacją, niezbyt ładnym wpływaniem na opinię publiczną.
Żadnej z tych rzeczy nie można zarzucić MS jeśli chodzi o przypadek z Wikipedii. MS zaproponował znanemu blogerowi i specjaliście, by poprawił interesujące go hasło w Wikipedii. Nie robił z tego tajemnicy, nie mówił, jak ma być poprawione hasło. Po prostu poprosił specjalistę, by zmodyfikował hasło tak, by było zgodne ze stanem faktycznym. Zaproponował mu przy tym zapłatę, bo uczciwym jest, by za wykonaną pracę płacić.
Ja tu nie widzę nic, co świadczyłoby źle o MS.
A niby jak miały zostać zmienione nieprawdziwe dane? Idea Wikipedii jest taka, że każdy, kto zobaczy źle napisane hasło, może je poprawić.
MS zachował się uczciwie i nie wydelegował żadnego ze swoich pracowników do poprawienia. Chociażby po to, by uniknąć potem oskarżeń, że manipuluje. Jak widać niektórym to nie wystarcza. :D
Ale cóż... kiedyś napisałem notkę o Fundacji Gatesów. Jeden z komentarzy pod notką brzmiał: "A ile osób zabiło oprogramowanie Microsoftu?". No właśnie... tu chyba mamy do czynienia z podobnym przypadkiem.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.