Nie jest to w zadnym wypadku dobry pomysl by moc glosowac z domu.
Do kazdego systemu mozna sie wlamac, niezaleznie od zabezpieczen, chyba ze system pozostaje poza dostepem sieci globalnej. Konsekwencje kazdy moze sobie dopisac.
Pozatym, no ludzie! Czy U$A tak bardzo wam po*** w glowach ze niechce sie wam ruszyc tylka do wspomaagnia wlasnego kraju, musicie wszystko miec pod nos na krzesle w domu? Dupy wam tak urosna od tych 'udogodnien internetowych' ze przestaniecie wogole sie ruszac z domu.
Lem napisal kiedys takie fajne opowiadanko, w ktorym ludzie (a scislej, juz tylko meszczyzni) zyli w mobilnych (albo stacjonarnych) kapsulach ktore dostarczaly im wszystkiego czego potrzebuja, lacznie z poczuciem wolnosci. Tylko wyjsc sie chyba nie dalo. Matrix na zyczenie ;)
Tak, obecnie działający "demokratyczny" system głosowania (Kuba, Białoruś, wybory prezydenta USA, Polska) może czuć się zagrożony. Gdyby możliwe stało się głosowanie elektroniczne to obywatele na bieżąco mogli by dokonywać oceny "wybrańców". Wtedy wybory mogły by być nawet co tydzień (na pojedyncze mandaty/stanowiska), a referenda (np. w sprawie kary śmierci czy Giertycha) nie były by blokowane z powodu wysokich kosztów i komplikacji w wykonaniu.
Demokracja i tak już w moich oczach upadła, od dawna interesuję się polityką oraz historią prawdziwą i wiem, że termin jest jedynie marnym sloganem tworzącym opozycję. Niczemu to nie służy, jedynie daje głupcom nadzieję, że wychowanie w państwie przynosi korzyści mentalne. I tak sami się wybierają więc osobiście dla mnie nie robi to żądnej różnicy, czy będzie to publiczna urna czy też system elektroniczny.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.