
W grze dochodzi nawet do sytuacji, w której dzieci żywcem zakopują swoją koleżankę umieszczoną w trumnie - dobre :P
W tej grze jest tyle brutalności co kot napłakał.
Już need for speed jest bardziej brutalny hehe.
Tu bardziej chodzi o erotyzm dziewczynek. Wiadomo jak takie rzeczy działają na co niektórych.
Ale sprzedawcy mają szczęście, bo pewnie pomimo interwencji władz, uda im się sprzedać tego trochę.
A ci którzy nie kupia, znają inne sposoby na jej zdobycie.
No i znowu producenci gier są "be", bo publikują i sprzedają gry z przemocą. A tymczasem to proste -- produkcja gier to biznes, a w biznesie produkuje się to, co się sprzeda. A to, czy grę dostanie dzieciak zależy głównie od jego rodziców -- niech się zainteresują, co robi ich dziecko przy komputerze.
ja tam nie wiem jak to jest... jak miałem 7 - 8 lat grywałem dość namiętnie w dukne nukem, quake, czasem w alone in the dark (choć akurat w to się bałem:P), blood'a i mógłbym wymieniać w nieskończoność tytuły mniej lub bardzie brutalne... dzisiaj studiuje, nikogo nie zabiłem, myśle że w czasach podstawówkowo - gimnazjalnych drobne bójki są sprawą normalną - taka już męska natura;) wszyscy moi koledzy z dzieciństwa z którymi wymienialem się grami na dysietkach spakowanych rarem pod dosem, również są dzisiaj normalnymi ludźmi... Gdy czytam takie informacje to już nawet śmiać mi się niechce... dla mnie to jest poprostu żałosne, to jak ludzi sami się potrafią na różne sprawy nakręcać...
na koniec mojej wypowidzi ciekawy cytat z rzeczpospolitej:
" "Drogie dzieci, mamy tu sztandarowy przykład gry, która skazana jest na kult" - zaczyna swą zapowiedź gry " Rule of Rose" ("Rządy Róży") Sławomir " Seraphim" Serafin na jednym z największych polskich portali internetowych. Autor wyraźnie zwraca się do dzieci. - To taka ironia - mówi teraz "Rz" Serafin."
pozostawie bez kometarza zwłaszcza zdanie... "Autor wyraźnie zwraca się do dzieci." Nie ma to jak poczytać troche mądrych wypowiedzi ludzi którzy nie mają pojęcia o tym o czym piszą...
Najlepsze jest to, ze podobno (informacja pochodzaca z radiowej dyskusji osob zajmujacych sie zawodowo grami) dopoki nie zrobila sie afera i nie poszlo zawiadomienie do prokuratury producent prawdopodobnie nawet nie planowal dystrybucji w Polsce (sama gra tez jest podobno dosc przecietna i nie ma w niej nic, czego nie bylo w wielu poprzednich grach). Teraz, jak juz MEN wypromowal ten tytul moze sie to jednak zmienic ;)
I o ile zazwyczaj politycy reklamuja gry w sposobn niechcacy (acz skuteczny), to w tym przypadku zastanawiam sie jak doszlo do zrobienia takiego halo wokol tytulu nieobecnego (w momencie podnoszenia larum) na polskim rynku.


| Serwisy specjalne: | |
| Wydarzenia: |