Kim Dotcom: Megaupload powróci lepszy, a prawda wyjdzie na jaw (wideo)

29-08-2012, 09:06

Sprawa Megaupload wzbudza kontrowersje, a Kim Dotcom  wykorzystuje cały ten szum - zapowiada uruchomienie nowego Megaupload i ujawnienie prawdy o działaniach władz na swojej stronie. Czy to się władzom podoba czy nie, zrobiły one Dotcomowi świetną reklamę.

Minęło ponad pół roku od zamknięcia Megaupload i zatrzymania założyciela serwisu Kima Dotcoma. Mimo to proces przeciwko Dotcomowi jeszcze nie ruszył. Bilans całej sprawy jest szczególnie niekorzystny dla władz USA i Nowej Zelandii.

Jakby tego było mało, Kim Dotcom już w ubiegłym miesiącu zapowiedział uruchomienie nowego Megaupload. Teoretycznie nie powinno to być łatwe, bo jego pieniądze zostały zamrożone. Dotcom nie wydaje się jednak załamany.

Czytaj: Megaupload: jest nagranie z nalotu na posiadłość Dotcoma (wideo)

Wczoraj, w serii ogłoszeń na Twitterze, założyciel Megaupload potwierdził, że serwis nie tylko powróci, ale będzie też szybszy i bezpieczniejszy.

- Szykujcie się deweloperzy? API Mega dostarczy niezwykłych mocy (...) Nowe Mega będzie oferować szyfrowanie jednym przyciskiem, WSZYSTKICH twoich transferów danych, łatwe do użycia, bez opłat, TOTALNA PRYWATNOŚĆ (...) Budujemy solidną sieć globalną, wszyscy hosterzy spoza USA będą mogli połączyć serwery & przepustowość (...) Deweloperzy menedżerów plików, narzędzi e-mail i fax, VoIP i wideo, proszę majlujcie na twitter@kim.com dla szybkiego dostępu do API  - wyjaśniał Dotcom w różnych wpisach.

To wszystko sugeruje, że nowe Megaupload faktycznie może być usługą wysokiej jakości. Możliwe też, że Kim Dotcom planował uruchomienie czegoś takiego już wcześniej, ale teraz ma on jeden niezwykły środek promocji - władze USA i Nowej Zelandii zrobiły z niego gwiazdę.

Co nowego na Kim.com?

Ponadto trzy godziny temu na Twitterze Kim Dotcom zapowiedział ujawnienie prawdy o postępowaniu ws. Megaupload. Informacje mają się znaleźć na stronie Kim.com. Sam wygląd strony sugeruje, że Dotcom lansuje się jako bojownik wolności występujący przeciwko rządowi USA. 

zrzut z ekranu

Trudno nie odnieść wrażenia, że organizacja MPAA zabiegająca o zamknięcie Megaupload nie chciała takich efektów.

Sonda
Jeśli Megaupload wróci, czy wypróbujesz jego usługi?
  • tak
  • nie
  • nie wiem
wyniki  komentarze

To oczywiste, że proces przeciwko Megaupload nie miał zniszczyć piractwa. Cyberlockery stanowią marginalną część zjawiska wymieniania się plikami (RIAA to wie). Przemysłowi praw autorskich zależało jednak na tym, aby pokazać ludziom Dotcoma w kajdankach i dodać "patrzcie, tak kończą ludzie, którzy nie poddają się naszej woli". 

Stało się inaczej. Nazwisko Kima Dotcoma nigdy nie było tak znane jak dziś. Megaupload nigdy nie było tak znaną marką. Nawet jeśli ktoś inny otworzy serwis wymiany plików, a Dotcom się pod nim podpisze, będzie to niekwestionowany hit. Można to uznać za szczególny przypadek tzw. efektu Streisand. Coś, co miało być zniszczone stało się niezwykle popularne. Dotcom wie, jak ten show wykorzystać dla siebie i może być wdzięczny policji, że dołożyła trochę ze swojego budżetu, aby zrobić ciekawe przedstawienie.

Na stronie Dotcoma jest jeszcze teledysk, który poniżej zamieszczamy. Muzyka jest mało buntownicza, wręcz dyskotekowa, ale w jakiś sposób pasuje do tej sytuacji.

 

Czytaj: RIAA i MPAA dostają mniej pieniędzy, a strata Kazika rośnie...


  
znajdź w serwisie


RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Grudzień 2020»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031