Giggersi zamiast śmieciówek

08-03-2018, 17:56

Gig economy przestało być już tylko nowocześnie brzmiącym określeniem. Wyrażenia takie jak „gospodarka fuch”, „rynek umów krótkoterminowych”, „ekonomia współdzielenia” zagościły w słowniku również na polskim rynku pracy.

Według Tax Care dalsza cyfryzacja gospodarki i administracji przyspiesza rozwój tej relatywnie nowej u nas formy zatrudnienia. Z obserwacji klientów firmy wynika, że Polacy coraz częściej dostrzegają korzyści z gig economy, ponieważ umożliwia ona osiąganie satysfakcjonujących zarobków, przy zachowaniu równowagi pomiędzy życiem zawodowym i prywatnym. Rynek umów krótkoterminowych nie jest już domeną prostych prac dorywczych, a wiąże się coraz częściej z realizacją zadań wymagających zarówno doświadczenia, jak i specjalistycznej wiedzy.

W najnowszym raporcie EY Global Contingent Workforce Study spotyka się już nawet określenie giggersów jako społeczności. Tworzą ją m.in. freelancerzy, niezależni konsultanci, osoby zatrudnione przez agencje pracy tymczasowej, a także osoby prowadzące własną działalność gospodarczą. Trudno ocenić, jaką część z nich prowadzą giggersi, ale gig economy nie powinna się już kojarzyć z problemami ze znalezieniem zatrudnienia lub patologicznymi „śmieciówkami”.

Praca na umowach krótkoterminowych i tworzenie własnej marki „do wynajęcia” to świadomy wybór rosnącej grupy pracowników, którzy już dziś stanowią kilka procent aktywnych zawodowo Polaków.

Giggersi jako społeczność szukają przede wszystkim większej elastyczności. W raporcie EY właśnie tę zaletę na pierwszym miejscu wskazuje 80% badanych. Wśród kolejnych wymieniana była możliwość decydowania o swoim czasie i zleceniach oraz praca zdalna. Popularność tej ostatniej stale rośnie ze względu na to, że praca zdalna oznacza większą wygodę i mniejszy stres. Są i tacy, którzy godzą się na niższe wynagrodzenie niż na etacie, aby zyskać elastyczne godziny pracy i możliwość pracy z domu, czyli na własnych warunkach.

Społeczność giggersów przede wszystkim tworzą millenialsi, czyli osoby urodzone po 1980 roku. Lepiej wykształceni od starszych pokoleń, znający języki i nowoczesne technologie, otwarci na nowe wyzwania. Wśród tych najmłodszych, urodzonych po roku 1989, zaciera się wręcz granica między światem realnym i wirtualnym. Stosunek do technologii pojawia się nie przez przypadek, ponieważ warunkiem koniecznym do rozwoju gig economy jest cyfryzacja. Dzięki zaawansowanym rozwiązaniom technologicznym i mnożącym się innowacjom w komunikacji, praca zdalna wychodzi już nawet z domu. Zamierzony efekt w postaci np. wykonania usługi można osiągnąć w praktycznie dowolnym miejscu świata. Dla zlecającego nie ma znaczenia, czy została ona zrealizowana w szlafroku i kapciach w domu, czy na plaży po drugiej stronie globu. Liczy się końcowy efekt. Co najważniejsze – tak można zarabiać na życie.

Nie dziwi więc, że słabnie strach przed odejściem od typowych etatów. Technologia, która stworzyła gig economy, tworzy też ułatwienia w prowadzeniu własnej firmy. Dlatego giggersi przenoszą obsługę firm do Sieci, korzystając np. z Chmury Faktur, w Internecie nawiązują kontakty, szukają zleceń, robią zakupy, słuchają muzyki, oglądają filmy, dokonują transakcji i prowadzą księgowość. Zapewne nie wyobrażają już sobie życia bez jego wersji online. Nic dziwnego, że pracę na etacie traktują jako ograniczenie .

Autor: Anna Flaga-Błaszczyk, Tax Care SA

 


  
znajdź w serwisie



RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Grudzień 2018»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31 
Jak czytać DI?
Newsletter

Podaj teraz tylko e-mail!



RSS
Copyright © 1998-2018 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.