FBI prowadziła pedofilską stronę by namierzyć zboczeńców. Czy to w porządku?

, 25-01-2016, 14:33

Ściganie pedofilów jest ważne, ale czy jakikolwiek rząd powinien prowadzić strony-pułapki? To pytanie padło w kontekście działań prowadzonych przez FBI.

  • FBI prowadziła pedofilską stronę i oferowała dostęp do pornografii dziecięcej - donosi USA Today.
  • Działania doprowadziły do 137 aresztowań. 
  • Rząd USA jest skłonny bronić takiej taktyki ze względu na skuteczność

Czy organy ścigania powinny prowadzić pedofilskie strony, aby łapać pedofilów? To niezwykle trudne pytanie pojawia się w kontekście informacji ujawnionych przez USA Today. Gazeta ta twierdzi, że FBI przez około 2 tygodnie w marcu ubiegłego roku prowadziła coś, co określano jako jedną z największych stron z pornografią dziecięcą w sieci. 

FBI nie stworzyła pedofilskiej strony, ale po przejęciu kontroli nad taką stroną nie wyłączyła jej natychmiast. Wolała zostawić ją w sieci aby złapać zainteresowanych. Amerykański departament sprawiedliwości ujawnił to w dokumentach sądowych, do których dotarł USA Today. Strona pedofilska znana jaki Playpen miała ponad 215 tys. zarejestrowanych użytkowników i oferowała dostęp do 23 tys. obrazów i filmów przedstawiających dzieci. Około 9 tys. plików użytkownicy tej strony mogli pobrać od FBI.

Strona pułapka i 137 zatrzymań

Z informacji USA Today wynika, że 100 tys. ludzi mogło odwiedzić tę pedofilską stronę w ciągu 13 dni, gdy była ona pod kontrolą FBI. Udało się ustalić prawdziwe adresy IP 1300 osób i zarzuty postawiono 137 z nich. Jest to niewątpliwie jakiś sukces, ale pojawiają się też poważne zastrzeżenia natury etycznej. 

To był trzeci raz, gdy FBI zrobiła coś takiego. Generalnie unikano tworzenia stron-pułapek, bo takie strony wymagają rozpowszechniania pedofilskich zdjęć. Przedstawione na tych zdjęciach ofiary są dodatkowo krzywdzone, jeśli ich zdjęcia znów zaczynają krążyć po sieci. Poza tym generalnie wątpliwe jest popełnianie jakiegoś czynu w celu wykrycia sprawców tego czynu. Prawnik broniący jednego z aresztowanych zauważył, że równie dobrze rząd mógłby zalać jakąś okolicę heroiną, aby wyłapać drobnych narkomanów. To też byłoby kontrowersyjne, choć oczywiście skuteczne.

FBI dociera do "najciemniejszych miejsc"

FBI jest świadoma tych zastrzeżeń, ale mimo wszystko broni swojego stanowiska. Tłumaczy, że stosowanie takich metod jest jedyną okazją by dotrzeć do "najciemniejszych miejsc ziemi" i zidentyfikowania "tak wielu graczy".

Przedstawiciel Departamentu Sprawiedliwości Peter Carr powiedział też, że rząd zawsze rozważa całkowite usunięcie strony, ale musi podejmować trudną decyzję wybierając pomiędzy likwidacją strony a rezygnacją z zebrania dodatkowych dowodów. 

Wirtualne dziewczynki i inne kontrowersje

Ściganie pedofilów nie od dziś wiąże się z działaniami, które wzbudzają pewne kontrowersje. Można tutaj przypomnieć jak organizacja Terre des Hommes użyła całkiem wirtualnej dziewczynki do łapania pedofilów. Ta operacja nie skrzywdziła żadnego dziecka i pozwoliła wyłapać osoby zainteresowane tzw. "internetową dziecięca turystyką seksualną". Niezależnie od tego podnoszono ciekawy problem - czy można mówić o przestępstwie, skoro ktoś rozmawiał z wirtualnym, a nie z prawdziwym dzieckiem?

Od lat dyskutuje się również o animacjach komputerowych przedstawiających czynności seksualne z udziałem nieletnich. Czasami te animacje mogą być realistyczne i służą zaspokajaniu lub pobudzaniu raczej niezdrowych zainteresowań. Z drugiej jednak strony tworzenie animacji nie wiąże się z krzywdzeniem dziecka i nie zawsze łatwo jest określić, czy dana animacja na pewno przedstawia niepełnoletnią. 

W Polsce od roku 2014 karalne jest samo oglądanie pornografii dziecięcej. To również wzbudzało kontrowersje, bo samo wyświetlenie jakiejś treści nie oznacza, że faktycznie byliśmy nią zainteresowani. Oczywiście organy ścigania mogą w toku badania sprawy odróżnić przypadkowe wyświetlenie od notorycznego uzyskiwania dostępu do nielegalnych materiałów. 

Nawet jeśli będziemy pochwalać wirtualne dziewczynki, zakazy oglądania niezdrowych animacji i karanie za samo oglądanie, nadal poważne wątpliwości może wzbudzać prowadzenie przez państwo strony pedofilskiej. Rodzi się proste pytanie. Czy rząd, który angażuje się w rozpowszechnianie pornografii dziecięcej, powinien karać za uzyskiwanie dostępu do niej? Czy prewencja nie powinna być ważniejsza? Czy w imię walki z przestępczością możemy przykładać rękę do określonych przestępstw? Możliwe, że to pytanie będzie się w przyszłości pojawiać coraz częściej. 

Czytaj także: Google wykrył pedofilskie zdjęcie na Gmailu i dał cynk policji


Komentuj na Facebooku
Komentarze
comments powered by Disqus
To warto przeczytać



fot. ePUAP





  
znajdź w serwisie

RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
Jak czytać DI?
Newsletter

Podaj teraz tylko e-mail!



RSS
Copyright © 1998-2016 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.