Facebook kpił z prywatności, a dziś chce ją sprzedawać

28-07-2014, 13:39

Prywatność nie ma znaczenia - taka była kiedyś opinia Marka Zuckerberga, założyciela Facebooka. Niestety dziś prywatność staje się cennym towarem, a Facebook chce go sprzedać i musi odciąć się od przeszłości.

Facebook w przeszłości nie troszczył się zbytnio o prywatność. Wielokrotnie wprowadzał nowe funkcje w taki sposób, aby skłonić ludzi do udostępniania jak największej ilości informacji o sobie i o innych. Tym działaniom towarzyszyły wypowiedzi Marka Zuckerberga o tym, że prywatność "nie jest już normą społeczną".

Chcąc nie chcąc Facebook i Zuckerberg stali się oponentami obrońców prywatności i wydawało się to właściwe, ale do czasu. W ostatnich latach użytkownicy Facebooka nieco się postarzeli i zaczęli inaczej patrzeć na prześwietlanie swojego życia. Młodsi użytkownicy zaczęli uznawać Facebooka za staroć, a sami sięgnęli po usługi dające ułudę prywatności (Snapchat). Dodatkowo wycieki Snowdena sprawiły, że o prywatności online zaczęto mówić w sposób inny niż wcześniej. Prywatność stała się pożądana.

Przestrzenie prywatne - tego ludzie chcą

Tę zmianę trendów odnotował Will Oremus w serwisie Slate.com. Jego zdaniem prywatność stała się modelem biznesowym, a Mark Zuckerberg chce z tego modelu korzystać. W czasie rozmowy z inwestorami szef Facebooka zauważył, że przykładowo swoje zdjęcia chcemy udostępniać tylko wybranym osobom. Nie chcemy już przestrzeni publicznych na swoje treści. Chcemy tworzyć miejsca "prywatne", do których będziemy wpuszczać określone osoby. 

Slingshot i co jeszcze?

Problem w tym, że Facebook nie jest postrzegany jako coś "prywatnego" i Zuckerberg wyraźnie chce to zmienić. W maju tego roku przedstawiono anonimowe logowanie. Nieco później gigant zawęził domyślną widoczność postów. Wprowadzono też narzędzia kontroli reklam.

Kiedy Facebook przedstawił Slingshot - swojego konkurenta Snapchata - w rzeczywistości podniósł poprzeczkę prywatności. W tej usłudze znajomi nie mogą zobaczyć Twojego zdjęcia, dopóki nie odpowiedzą Ci własnym. Jest to zachęta do aktywnego udziału w zabawie, ale także zachęta do tworzenia "prywatnych przestrzeni", które nie mają służyć tylko podglądaniu.

Nawet zapowiedziana ostatnio funkcja Zapisz jest krokiem ku prywatności. Można ją odebrać jako funkcję zapamiętywania treści bez informowania innych o zapoznaniu się z nią.

Sprzedawcy prywatności

Trend "sprzedawania prywatności" jest widoczny poza Facebookiem. Microsoft chwalił się tym, że nie skanuje e-maili tak jak Google (choć potrafił przeszukać skrzynkę blogera). Tymczasem Google chce pomagać ludziom w szyfrowaniu wiadomości. Ekipa Google+ przyznała, że naciskanie na używanie prawdziwych nazwisk było błędem. Nawet uległość Google wobec "prawa do bycia zapomnianym" w UE może być odbierana jako chęć pokazania, że prywatność i ochrona danych to ważne sprawy.

Działania gigantów to nie wszystko. Na rynek wchodzą różnego rodzaju produkty mniejszych firm, które chcą sprzedawać prywatność. Dobrym przykładem jest Blackphone, czyli smartfon z wbudowaną prywatnością. 

Sonda
Czy wierzysz, że Facebook będzie teraz należycie dbał o prywatność?
  • tak
  • nie
  • nie mam zdania
wyniki  komentarze

Wpadki trudno zapomnieć

Oczywiście Facebook nie może zagwarantować nam 100% prywatności, podobnie jak Google i inni giganci rynku IT. Prywatnością płacimy przecież za ich usługi.

Inna rzecz, że pewnych wpadek Facebookowi łatwo nie zapomnimy. Dobrym tego przykładem jest prowadzenie eksperymentu psychologicznego bez wiedzy użytkowników. Może nie było to ściśle związane z prywatnością, ale mogło być odebrane jako lekceważenie problemów "zwykłych" ludzi. Inna poważną wpadką były zmiany dotyczące wykorzystania wizerunku. Facebook chce, byśmy mu ufali, ale budowanie zaufania z reguły jest trudniejsze i bardziej czasochłonne niż utracenie go.


  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Październik 2019»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031