Elastyczne prawo autorskie sprzyja nawet wydawcom - mówią wyniki badań

31-03-2015, 13:07

Kraje, które mają elastyczne prawo autorskie, doświadczają większych wzrostów gospodarczych, także w branży wydawniczej i audiowizualnej - wynika z badań opublikowanych przez The Lisbon Council. Jeśli autor badań się nie myli, to oznacza, że wydawcy walczący o "zabetonowanie" prawa autorskiego w rzeczywistości szkodzą własnemu rynkowi.

Wiele się dzisiaj dyskutuje o wpływie praw własności intelektualnej na gospodarkę. Obserwujemy w tym temacie dwa stanowiska. Przemysł praw autorskich zazwyczaj przekonuje, że im ostrzejsze prawo autorskie, tym lepsze warunki do zarabiania na twórczości. Przeciwnego zdania są postępowe firmy i niektórzy twórcy, którzy dostrzegają duże szanse w elastycznym podejściu do praw autorskich. 

Belgijska organizacja The Lisbon Council, działająca w charakterze think tanku, postanowiła zbadać, jak jest naprawdę. Efektem badań prowadzonych przez Benjamina Giberta jest opublikowanie raportu na temat "wskaźnika własności intelektualnej i wzrostu gospodarczego" w roku 2015. Kopię tego raportu zamieszczamy pod tym tekstem. 

Jak ma się gospodarka do prawa autorskiego?

Benjamin Gibert najpierw oceniał charakter systemu praw autorskich w krajach, które zarówno produkują, jak i konsumują dobra oparte na własności intelektualnej. Te kraje to: USA, Wielka Brytania, Niemcy, Szwecja, Hiszpania, Japonia i Holandia. Każdy kraj otrzymał punkty na podstawie elastyczności wyjątków ustanowionych w prawie autorskim. Ustalono w ten sposób tzw. wskaźnik SFEER (Scope and Flexibility of Exceptions to Exclusive Rights Index).

Następnie badacz wziął pod uwagę dane ekonomiczne z okresu 20 lat dotyczące tych krajów. Starał się ustalić, jakie mogą być związki pomiędzy elastycznością prawa autorskiego i wzrostem gospodarczym w poszczególnych krajach.

Okazało się, że elastyczne prawo autorskie sprzyja wzrostowi gospodarczemu, także w branży wydawniczej, audiowizualnej i nadawczej. Jest to bardzo istotny wniosek, bo zazwyczaj wydawcy i organizacje z branży rozrywkowej starają się "betonować" prawo autorskie i ograniczyć korzystanie z wyjątków. 

Elastyczny system praw autorskich wydaje się sprzyjać także technologiom informacyjnym i usługom IT, co nie wydaje się zaskakujące. Elastyczne wyjątki są także korzystne dla promowania edukacji, niezależnych badań i wolności słowa.

Elastyczne wyjątki w silnych ramach praw?

Oczywiście nawet bez badań Giberta wiedzieliśmy, że niektóre sektory gospodarki zyskują na elastycznym prawie autorskim. Gibert zauważa jednak, że politycy mogli się mylić, jeśli postrzegali tworzenie prawa autorskiego jako szukanie kompromisu między napędzaniem innowacji a wzrostem gospodarczym. Gibert stwierdza, że elastyczne wyjątki w prawie autorskim mogą być "osadzone wewnątrz silnych ram własności intelektualnej" w celu osiągania obydwu celów, tzn. innowacyjności i wzrostu gospodarczego zarazem.

Warto zwrócić uwagę na ten wniosek. Gibert dostrzega duże znaczenie elastycznego prawa autorskiego, ale nie odrzuca prawa autorskiego całkowicie. 

- Prawo autorskie jest dzisiaj skomplikowaną siatką terytorialnych, wyłącznych i rozdrobnionych praw wśród stron o różnorodnych interesach (...) Niektórzy analitycy twierdzili, że delikatna równowaga pomiędzy prawami posiadaczy praw autorskich i społeczeństwa - kluczowy element praw autorskich - stale się rozpadała na korzyść posiadaczy praw. Jest to prawda, szczególnie w środowisku cyfrowym. Nie należy jednak rozumieć tego jako potępienie praw autorskich (...) System praw autorskich nigdy nie miał większego znaczenia. Technologie cyfrowe stale oferują nowe możliwości (...) Te same technologie umożliwiły szerokie naruszanie praw autorskich (...) Te zjawiska uruchamiają apel o udokumentowanie związku między prawem autorskim, innowacją i wzrostem - czytamy w raporcie.

Trudno o rozsądek w debacie

Raport Giberta odnosi się także do unijnej reformy praw autorskich. Badacz stara się przekonać nas, że związek pomiędzy prawem autorskim i gospodarką da się po prostu zmierzyć i ocenić, a potem wystarczyłoby uszyć nowe prawo tak, jak nakazuje rozsądek. Gibert proponuje maksymalnie racjonalne podejście do sprawy, ale czy możemy na to liczyć przy debacie o prawie autorskim?

Mówimy tutaj o debacie, w której jedna strona stale używa takich określeń, jak "złodzieje" czy "piraci". Druga strona debaty odwołuje się do różnych wyższych wartości i czasem może robić wrażenie, jakby pieniądze czy gospodarka nie miały dla tej drugiej strony żadnego znaczenia. To wszystko okraszone jest silnymi emocjami i dlatego trudno o kompromisy.

Poniżej, jako materiał do przemyśleń, raport Benjamina Giberta.

The 2015 Intellectual Property and Economic Growth Index (1) by Dziennik Internautów


Komentarze
comments powered by Disqus
To warto przeczytać










fot. Gumtree


  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Listy
Listy  
Jak czytać DI?
Newsletter

Podaj teraz tylko e-mail!



RSS
Copyright © 1998-2017 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.