Ekstradycja za prawa autorskie? UK jej nie zablokuje!

03-07-2012, 14:11

Brytyjskiemu studentowi wciąż grozi ekstradycja do USA za to, że stworzył wyszukiwarkę programów telewizyjnych w sieci. Sprawa jest mocno kontrowersyjna, bo oskarżony nie działał na terenie USA ani nie jest Amerykaninem, ale to amerykańskie władze chcą mu zniszczyć życie.

Tydzień temu Dziennik Internautów wspominał o sprawie Richarda O'Dwyera, 24-letniego brytyjskiego studenta, którzy stworzył wyszukiwarkę programów telewizyjnych w sieci. Jego strona podobno dobrze zarobiła i choć mogła linkować do materiałów naruszających prawo autorskie, to sama takich nie zawierała. Co ważne,  O'Dwyer usuwał linki kwestionowane przez posiadaczy praw autorskich.

Czytaj: Ekstradycja do USA za prawa autorskie? Jimmy Wales broni studenta

Stany Zjednoczone domagają się ekstradycji O'Dwyera, bo chcą go ukarać za naruszenie praw autorskich. Rzecz w tym, że student nie jest Amerykaninem i nie prowadził działalności na terenie USA, zatem trudno zrozumieć, dlaczego miałby odpowiadać na gruncie amerykańskiego prawa za naruszenie praw autorskich. Sprawa oburzyła wiele osób, a założyciel Wikipedii Jimmy Wales uruchomił akcję online wspierającą studenta.

Ekstradycję O'Dwyera mogłaby wstrzymać Theresa May, brytyjska minister spraw wewnętrznych. Niestety, jak wynika z oświadczenia cytowanego dziś przez kilka serwisów informacyjnych, pani minister nie ma zamiaru tego robić.

- Richard O'Dwyer jest poszukiwany w USA za przestępstwa odnoszące się do naruszeń prawa autorskich. Sądy w UK uznały, że istnieją ustawowe ramy do wydania go na podstawie ustawy Extradition Act 2003 i 9 marca minister spraw wewnętrznych, po dokładnym rozpatrzeniu wszystkich istotnych kwestii, podpisała nakaz jego ekstradycji do USA - czytamy w oświadczeniu (zob. m.in. U.K. Home Office won't block O'Dwyer extradition in copyright case).

Z oświadczenia wynika ponadto, że O'Dwyer odwołał się od decyzji i w tej sprawie odbędzie się jeszcze przesłuchanie przed sądem okręgowym.

Wspomniana w oświadczeniu brytyjska ustawa była w przeszłości przedmiotem krytyki. Umożliwia ona ekstradycję do USA w trybie przyśpieszonym. Wystarczyło, że sąd stwierdził, iż zarzuty stawiane studentowi są porównywalne do zarzutów, jakie można postawić na gruncie prawa brytyjskiego. 

W tej sprawie nie chodzi tylko o prawa autorskie. Chodzi o prawa człowieka. Młodemu Brytyjczykowi grozi ekstradycja do kraju, w którym kary za naruszenia praw autorskich są nieproporcjonalnie wysokie.

Już wcześniej zauważaliśmy na łamach DI, że Stany Zjednoczone próbują eksportować swoje myślenie o własności intelektualnej do innych krajów, a próba karania obywateli innych państw za naruszenia ostrego amerykańskiego prawa to też tego typu "eksport". Czy władzom USA zależy na tym, aby osoby spoza tego kraju bały się odpowiedzialności za naruszenie amerykańskich praw autorskich?

Cóż, zauważaliśmy już, że Stany Zjednoczone są potężnym eksporterem dóbr opartych o prawa autorskie i szerzej pojętą własność intelektualną. Ich działanie ma uzasadnienie ekonomiczne. Trudno natomiast zrozumieć decyzję brytyjskiej minister spraw wewnętrznych, która najwyraźniej nie chce bronić swojego obywatela.

Czytaj: Megaupload: Nakaz przeszukania Dotcoma nielegalny!


  
znajdź w serwisie


RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy