Ed Sheeran: "Piractwo jest tym tym, co mnie stworzyło"

14-03-2017, 15:29

Artysta bijący rekordy na Spotify uważa piractwo za jedną z przyczyn swojego sukcesu. Nie on pierwszy.

W przeszłości dość dużo pisaliśmy o opiniach artystów na temat nielegalnego dzielenia się plikami. Te opinie są tak różne jak różni są twórcy. Prince był wielkim przeciwnikiem piractwa, gotowym nawet do atakowania stron swoich fanów. David Guetta ma całkiem inne poglądy i uważa piractwo za istotne w zdobywaniu fanów. Są twórcy gotowi by obcinać palce piratom oraz tacy, którzy wręcz angażują się w piractwo.

Ed Sheeran o sobie i piractwie

Ed Sheeran właśnie objawił się jako twórca, który docenił rolę piractwa w promowaniu własnej twórczości. Dodajmy, że jest to artysta od pewnego czasu bijący rekordy na Spotify. Jego trzeci album w dniu swojej premiery osiągnął 56,73 miliona odtworzeń. Co więcej dnia 3 marca wszystkie utwory Sheerana odtworzono w sumie 68,7 miliona razy.

Ed Sheeran
fot. Mark Kent (lic. CC BY-SA 2.0)

Kariera Sheerana jest o tyle ciekawa, że nie dobijał się on do wytwórni muzycznych. To one zgłosiły się do niego po tym, jak zbudował on swoją markę niezależnie. W wywiadzie dla CBS News artysta mówił o odkrywaniu popu na nowo i nie omieszkał wspomnieć o piractwie jako o sposobie promocji.

- To było dzielenie się plikami - mówił Sheeran odpowiadając na pytania o początki - Wiem, że źle jest tak mówić bo jestem częścią przemysłu muzycznego, który nie lubi nielegalnego dzielenia się plikami (...) ale nielegalne dzielenie się plikami jest tym co mnie stworzyło. To byli studenci w Anglii idący na uniwersytet i dzielący się moimi piosenkami pomiędzy sobą - mówił Sheeran

Artysta dodał, że jego zdaniem dzielenie się plikami nie ma już znaczenia. Dziś liczy się YouTube i można stamtąd albo zgrać muzykę albo łatwo ją odtworzyć.

Paradoks Kościkiewicza i Sheerana?

Wiele razy pisaliśmy o badaniach, które potwierdzają, iż piractwo może napędzać zainteresowanie muzyką. Sytuacja gorzej przedstawia się w przypadku książek i filmów do których zwykle nie wracamy, ale z drugiej strony nawet filmy i muzyka wydają się lepsze jeśli widziało je lub czytało wiele osób. Interesujące jest to, że piractwo wydaje się napędzać sprzedaż cyfrową muzyki a przecież jest ono alternatywą właśnie dla sprzedaży cyfrowej. 

Wielu twórców narzekających na piractwo zdaje się zapominać o dość oczywistej sprawie. Prawdziwym problemem dla artysty nie będzie słuchanie jego muzyki za darmo. Prawdziwym problemem będzie sytuacja, kiedy ludzie w ogóle nie będą zainteresowani muzyką.

Problem ten opisywaliśmy w roku 2015 w kontekście Marka Kościkiewicza, który narzekał na piractwo bardziej niż Ed Sheeran i nigdy nie zrobił takiej kariery jak Ed Sheeran. Piractwo daje rozgłos, a rozgłos znacznie ułatwia sprzedawanie muzyki. I nie tylko muzyki.


Komentarze
comments powered by Disqus
To warto przeczytać





fot. Techland







  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
Jak czytać DI?
Newsletter

Podaj teraz tylko e-mail!



RSS
Copyright © 1998-2017 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.