Dozwolony użytek powoduje straty - ministerstwo kultury o opłatach od smartfonów

09-10-2014, 08:51

Ministerstwo kultury twierdzi, że jednak nie ma decyzji o nowej opłacie od smartfonów i tabletów, a więc wiceminister w Sejmie najwyraźniej mówił nieprawdę. Ministerstwo dało też do zrozumienia, że w ogóle nie bierze pod uwagę krytyki opłat reprograficznych i najwyraźniej nie rozumie, dlaczego w prawie autorskim musi istnieć dozwolony użytek osobisty.

Dwa tygodnie temu wiceminister kultury Andrzej Wyrobiec powiedział w Sejmie, że jest uzgodnienie co do nowych opłat reprograficznych od tabletów i smartfonów. Dyskusja o tych nowych opłatach rozgorzała na nowo, a ministerstwo... nabrało wody w usta. Nie odpowiadało na nasze pytania co do rzekomej decyzji, ale za to minister kultury przyjmowała kurtuazyjne wizyty przedstawicieli ZAiKS.  

Jednak nie ma decyzji?

Dopiero wczoraj Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (MKiDN) postanowiło się wypowiedzieć, publikując na swojej stronie Oświadczenie MKiDN dotyczące opłaty reprograficznej. Jest to bardzo ciekawe stanowisko, nie tylko z powodu opłat reprograficznych. Zacznijmy jednak od samych opłat. 

Ministerstwo oświadczyło wczoraj, że...

Nie została jeszcze podjęta decyzja co do objęcia smartfonów i tabletów opłatą, ani tym bardziej co do konkretnej stawki. MKiDN nigdy nie przedstawiło żadnej własnej propozycji takiej stawki.

Wychodzi więc na to, że albo wiceminister Wyrobiec mówił w Sejmie nieprawdę, albo ministerstwo kultury wycofało się z jakiegoś poczynionego wcześniej uzgodnienia. Sprawa opłat teoretycznie jest otwarta.

MKiDN słucha tylko ZAiKS?

Niestety pozostałe części oświadczenia MKiDN świadczą o tym, że ministerstwo i tak skłania się ku propozycjom organizacji takich jak ZAiKS. Można nawet wątpić w to, czy ministerstwo w ogóle wysłuchało krytyków nowych opłat.

W tym najnowszym oświadczeniu znalazły się argumenty tylko jednej strony. Poza tym:

  • ministerstwo nie odniosło się ani jednym słowem do krytyki opłat reprograficznych, która jest zresztą bardzo rozbudowana, 
  • ministerstwo kultury nie odniosło się ani jednym słowem do postulatu zdjęcia opłat reprograficznych z urządzeń stosowanych w firmach i instytucjach publicznych, 
  • ministerstwo nie odniosło się też do powszechnego argumentu, że opłata reprograficzna powinna obejmować urządzenia służące głównie do odtwarzania i kopiowania, a nie wszelkie urządzenia inteligentne z funkcją kopiowania, 
  • ministerstwo nie wyjaśniło, czy tablet rzeczywiście można uznawać za urządzenie podobne do magnetowidu

Dozwolony użytek powoduje straty

Najbardziej niepokojące jest jednak to, że ministerstwo kultury nie rozumie znaczenia dozwolonego użytku. W oświadczeniu MKiDN czytamy...

Jedną z fundamentalnych zasad polskiego prawa autorskiego, jak i prawa autorskiego wielu innych państw, jest dozwolony użytek osobisty (...) Aby wynagrodzić twórcom, artystom, producentom i wydawcom poniesione z tego tytułu straty...

Czyli ministerstwo wierzy, że dozwolony użytek przynosi straty? To pokazuje, jakim typem ministra kultury jest Małgorzata Omilanowska. Pani minister nie tylko kurtuazyjnie spotyka się z ZAiKS, ale też wierzy, że dozwolony użytek przynosi straty. 

Dozwolony użytek - kulturowa konieczność

Czy dozwolony użytek naprawdę przynosi straty? Nie, bo dozwolony użytek jest konieczny do korzystania z dzieł chronionych prawem autorskim. Czy kupilibyście płytę, której nie macie prawa posłuchać ze swoją dziewczyną, narzeczonym, dzieckiem, zięciem, kolegą, kimkolwiek? Czy jako nabywcy płyty nie powinniście mieć prawa skopiowania jej i słuchania na innych urządzeniach? Przecież zapłaciliście za muzykę, więc czemu nie? Czy artysta ponosi stratę, jeśli pożyczasz od znajomego płytę, której być może nigdy byś nie kupił?

Dozwolony użytek osobisty to jeden z tzw. wyjątków w prawie autorskim. Są też inne wyjątki i one również są konieczne. Gdyby tych wyjątków nie było, to dzieła moglibyśmy w świetle prawa tylko tworzyć i chronić, ale właściwie nie można by było z nich korzystać. Jeśli ministerstwo kultury sugeruje, że jakiś wyjątek w prawie autorskim przynosi straty, oznacza to, że ministerstwo od kultury nie rozumie podstawowych mechanizmów rządzących kulturą. Nie ma kultury bez udostępniania sobie dzieł, bez możliwości cieszenia się nimi (także wspólnego). Nie da się zrobić takiej kultury, gdzie każdy będzie słuchał, oglądał i czytał tylko to, na co wykupił licencję.  

Sonda
Czy zgodzisz się, że dozwolony użytek powoduje straty?
  • tak
  • nie
  • nie mam zdania
wyniki  komentarze

Tablety i smartfony ratują przemysł muzyczny

W ogóle w dyskusji o opłatach reprograficznych zbyt dużo mówi się o tym, że korzystanie z nagrań przynosi twórcom jakieś straty. Gdyby naprawdę tak było, już nikt by nie nagrywał. Urządzenia takie jak tablety i smartfony rzeczywiście mogą kopiować, ale służą też do sprzedawania i kupowania muzyki w formie pobrań lub abonamentu. Za te usługi się płaci i artyści dostają za to pieniądze. Nagrania, tablety i smartfony to powiązane sektory rynku, a nie tylko źródło strat. 

Z ostatniego raportu IFPI (organizacji branży muzycznej) wynika, że w Europie przychody ze sprzedaży muzyki wzrosły, po raz pierwszy od 12 lat! Przychody w USA i Ameryce Łacińskiej są stabilne. Przychody z usług abonamentowych, takich jak Deezer i Spotify, wzrosły o 51,3%, po raz pierwszy przekraczając próg 1 mld dolarów! To wszystko dzięki tabletom, smartfonom i komputerom, które według ZAiKS "powodują straty".

Cyfrowa konsumpcja muzyki nie jest popularna w Japonii i wiecie co? Tak się składa, że w tym kraju zanotowano spadek sprzedaży muzyki na poziomie 16,7%. 


  
znajdź w serwisie

RSS  
RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy