Dostęp do informacji publicznej: Prezydent musiał podpisać ustawę?

26-09-2011, 12:13

Prezydent podpisał nowelizację ustawy, która ograniczy dostęp do dokumentów dotyczących gospodarowania mieniem skarbu państwa i negocjacji na szczeblu międzynarodowym. Komorowski poprosi też Trybunał Konstytucyjny o zbadanie zgodności z konstytucją trybu uchwalenia nowelizacji. Niestety odpowiednio sformułowany wniosek do TK może sprawić, iż kontrowersyjne przepisy uzyskają akceptację.

W Dzienniku Internautów wielokrotnie pisaliśmy o nowelizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej. Celem nowelizacji było m.in. uregulowanie kwestii związanych z powtórnym wykorzystaniem informacji z sektora publicznego. Chodziło o to, aby informacje wytworzone za pieniądze podatników (dokumenty, mapy, statystyki itd.) mogły być wykorzystywane przez przedsiębiorców w celu udostępniania różnych e-usług. Według analiz Komisji Europejskiej rynek ponownego wykorzystania informacji w Unii Europejskiej jest wart 27 mld euro.

W toku prac nad ustawą zaproponowano artykuł 5a, który mówił, że ograniczeniu podlega prawo do informacji publicznej w zakresie niektórych stanowisk, opinii, instrukcji lub analiz sporządzonych na zlecenie RP, a także instrukcji negocjacyjnych dla przedstawicieli rządu. Taki przepis mógł pozbawić obywateli dostępu do informacji dotyczących gospodarowania mieniem skarbu państwa. Mógłby też pozwolić na tworzenie prawa za plecami obywateli, bo decyzje podejmowane na szczeblu międzynarodowym wpływają na prawo w kraju. 

Czytaj: Spytaj Prezydenta o problemy informatyzacji (wideo)

Organizacje pozarządowe wystarały się o wykreślenie z projektu ustawy art. 5a. Sejm przyjął nowelizację i trafiła ona do Senatu. Tam z kolei senator Marek Rocki wystarał się o dodanie poprawki, która wprowadzała przepis podobny do art. 5a. Senat poprawkę przyjął. Sejm mógł tę poprawkę odrzucić, ale tego nie zrobił (zabrakło 10 głosów) zob. Dostęp do informacji publicznej - Senat zaognił sytuację.

Ustawa została skierowana do Prezydenta. O jej niepodpisywanie poprosiło wiele organizacji pozarządowych, takich jak  Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Izba Wydawców Prasy, Fundacja im. Stefana Batorego, Fundacja e-Państwo, Stowarzyszenie 61 i in. Inne organizacje (np. Panoptykon, ISOC Polska) apelowały o niewetowanie całości nowelizacji ustawy, skierowanie jej do TK i podpisanie jej z pominięciem zakwestionowanych przepisów lub (w razie odrzucenia całości ustawy przez Trybunał Konstytucyjny) ponowienie projektu tej nowelizacji przez Prezydenta z wyłączeniem kontrowersyjnych przepisów.

Prezydent wystraszył się unijnych kar?

24 września Prezydent RP podpisał nowelizację ustawy o dostępie do informacji publicznej. Najwyraźniej do prezydenta dotarły głosy krytyki, gdyż zwróci się on do Trybunału Konstytucyjnego, w trybie kontroli następczej, o zbadanie zgodności z konstytucją trybu uchwalenia ustawy w zakresie dotyczącym wspomnianej poprawki Senatu. Taka decyzja również wzbudza sprzeczne opinie.

Prezydent mógł ustawy nie podpisywać, co miałoby swoje wady (nowelizacja jest istotna dla e-gospodarki), ale stanowiłoby sprzeciw wobec tego, co zrobił Senat i Sejm. Prezydent mógł również skierować ustawę do TK przed jej podpisaniem. 

Z informacji, jakie podaje PAP, wynika, że Komorowskim kierowało coś jeszcze innego. Wspomniana nowelizacja ma dostosować prawo polskie do unijnego, co powinno nastąpić do roku... 2005. Opóźnienie może się wiązać z gigantyczną karą finansową dla Polski. Jako prezydent muszę podjąć decyzję, ważąc między ryzykiem, że Polska zapłaci gigantyczną karę finansową, a chęcią utrzymania czystych zasad procedowania tego rodzaju trudnych ustaw w Sejmie - mówił Prezydent (cytat za PAP).

Wspomniana "gigantyczna kara" jeszcze nad Polską nie wisi. Najpierw potrzebny jest proces i wyrok, do którego Polska nie chciałaby się zastosować.

Dyrektywa UE, która wiąże się z ustawą o dostępie do informacji publicznej, pochodzi z roku 2003. Komorowski ma rację, mówiąc, że odpowiedzialność za obecną sytuację ponoszą po części wszystkie rządy sprawujące władzę od tego czasu. Nie zmienia to jednak faktu, że obecne władze zachowały się niezbyt elegancko, wprowadzając kontrowersyjne poprawki w ostatnim etapie prac nad ustawą, która miała być gotowa "na wczoraj".

Co trafi do Trybunału?

W obecnej sytuacji warto zwrócić uwagę na szczegóły, o których pisze Piotr Waglowski w serwisie Vagla.pl. Po pierwsze wygląda na to, że wniosek Prezydenta do TK będzie dotyczył jedynie poprawki Senatu. W czasie dyskusji parlamentarnej, a także później zwracano uwagę na różne inne przepisy ustawy, których zgodność z konstytucją powinna być sprawdzona.

- Warto przy tym pamiętać, że Trybunał Konstytucyjny związany jest petitum wniosku. Oznacza to, że można tak skonstruować wniosek, by Trybunał uznał, że ustawa we wskazanym zakresie jest zgodna ze wskazanymi wzorcami konstytucyjnymi (a gdyby miał ocenić inne wzorce i inny zakres, nie wiadomo, jakby orzekł) - pisze Piotr Waglowski w tekście pt. Pan Prezydent podpisał nowelę ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Z wnioskiem o zbadanie zgodności przepisów ustawy z konstytucją mogą jeszcze wystąpić posłowie lub Rzecznik Praw Obywatelskich, który również krytykował tryb prac nad ustawą oraz jej treść.

Czytaj: Boni chce "kontynuacji dialogu" o dostępie do informacji publicznej


  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Październik 2019»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031