Dostawcze drony Google to ani samoloty, ani helikoptery. Dlatego są dobre

, 29-08-2014, 11:08

Wing to nowy projekt Google, którego celem jest stworzenie dostawczych dronów. Co ważne, drony te będą łączyć zalety helikopterów i samolotów.

Użycie dronów do dostarczania rzeczy nie jest ideą nową. Było już kilka ciekawych pomysłów, choć świat szczególnie zachwycił się pomysłem Amazona, aby używać dronów w e-handlu. Rzecz w tym, że to, co pokazał Amazon, było raczej efektowną prezentacją, obliczoną na wywołanie szumu w istotnym dla Amazona momencie.

Helikopter i samolot w jednym

Google też pracuje nad dostawczymi dronami, ale w tym przypadku idea wydaje się bardziej sensowna, a pomysł nosi znaki pewnej oryginalności.

Dostawcze drony Google są opracowywane w ramach projektu Wing przez Google X, a więc te same laboratoria, z których wyjechały automatyczne samochody. Projekt Wing jest prowadzony od lat, ale dopiero teraz go ujawniono. Pierwsze testy dostawczych dronów odbyły się w Australii i to nie bez powodu. Ten kraj ma postępowe prawo dotyczące autonomicznych statków powietrznych. Możliwe, że wynika to z dużych przestrzeni i małego zagęszczenia ludności, co wpływa na specyficzne problemy z transportem.

zdjęcie

Projekt Wing przewiduje użycie szczególnych dronów, które są hybrydami samolotów i helikopterów. Generalnie są to samoloty, które potrafią w powietrzu "siadać na ogonie", kierując śmigła ku górze. Gdy dron "siada", zyskuje zalety helikoptera. Może lądować bez pasa startowego i może wykonać zawis. W trybie samolotu dron lata szybciej, łatwiej pokonuje duży dystans i zapewne mniej przeszkadza mu wiatr. 

Najlepiej zobaczyć te urządzenia w akcji, na filmie.

Drony Google mają rozstaw skrzydeł o długości 1,5 m. Ich całkowita waga z ładunkiem może wynieść 10 kg, a sam dron waży 8,5 kg. W celu dostarczenia ładunku dron nie musi lądować - może go opuścić na ziemię na uwięzi. Dzięki temu dostawa zajmuje mniej czasu. 

Te drony były już testowane w Australii i wykonały ponad 30 udanych lotów dostawczych. Są autonomiczne i choć latają po zaprogramowanych trasach, to mają sobie radzić z nieoczekiwanymi przeszkodami. Po testach w Australii potrzebna jest analiza danych, aby wiedzieć, co następnie trzeba dopracować. Więcej na ich temat możecie poczytać m.in. w The Atlantic, BBC oraz Washington Post.

Sonda
Czy Google ma szanse na zwycięstwo w wyścigu o dostawczego drona?
  • tak
  • nie
  • trudno powiedzieć
wyniki  komentarze

Inne dostawcze drony

Osoby odpowiedzialne za projekt Google nie mamią nas historyjkami o tym, że jutro dron dowiezie Ci zamówienie ze sklepu. Stworzenie naprawdę solidnej usługi może zająć lata. Możliwe, że tego typu drony będą najpierw stosowane w wyjątkowych sytuacjach. Niemniej Google robi pewne kroki w tym kierunku... i nie tylko Google.

Używanie dronów w celu dostarczania towarów proponowała już firma Flirtey, która również korzystała z postępowego australijskiego prawa. Ciekawy jest też  pomysł firmy Matternet polegający na stworzeniu całej sieci autonomicznych dronów i stacji ładujących, która stanowiłaby jeden system transportowy na terenach, gdzie budowa dróg jest utrudniona.

Choć projekt Wing to pierwsza wzmianka o dostawczych dronach Google, to warto przypomnieć, że firma ta inwestowała już w drony zastępujące satelity.


Komentuj na Facebooku
Komentarze
comments powered by Disqus
To warto przeczytać








  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
Jak czytać DI?
Newsletter

Podaj teraz tylko e-mail!



RSS
Copyright © 1998-2017 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.