Dać wyższy VAT na e-booki z DRM? Idea ciekawa, choć we Francji nie przeszła

20-11-2013, 08:48

E-booki zabezpieczone przed kopiowaniem nie powinny być traktowane jak książki i nie powinny korzystać z ulg podatkowych. Propozycja zmiany prawa w tym zakresie padła we Francji, nie przeszła, ale i tak warto ją opisać.

Jedną z najbardziej irytujących rzeczy w dyskusji o dostępie do kultury jest to, że wydawcy książek, muzyki i filmów mają podwójną tożsamość. Często nazywają siebie "twórcami kultury" i na tej podstawie żądają przywilejów - ulg podatkowych, specjalnych ustaw promujących ich produkty itd. Innym razem przypominają, że są przedsiębiorcami i z powodów biznesowych są zmuszeni do takich rzeczy, jak stosowanie DRM.

DRM i kultura nie mają nic wspólnego

We Francji padła propozycja, która przynajmniej częściowo mogła rozdzielić te dwie osobowości. Francuska deputowana Isabelle Attard podrzuciła pomysł, aby e-booki zabezpieczone DRM opodatkować normalną (wyższą) stawką podatku VAT, podczas gdy książki papierowe i e-booki otwarte powinny korzystać ze stawki niższej. Pisał o tym francuski ActuaLitté.

W tym miejscu warto przypomnieć, że we Francji VAT na e-booki wynosi ponad 5% podobnie jak w przypadku książek papierowych. W innych krajach (np. w Polsce) VAT na e-booki jest znacznie wyższy. Rozwiązanie francuskie niewątpliwie jest rozsądniejsze, choć Unia Europejska jest gotowa ukarać Francję z powodu niższego VAT-u na e-booki.

Isabelle Attard doszła do wniosku, że nałożenie wyższego VAT-u tylko na e-booki z DRM byłoby rozwiązaniem idealnym dla Francji. Elektroniczne książki z DRM są bowiem elementami zamkniętego ekosystemu i z tego powodu powinny być traktowane jak "usługa elektroniczna". Tymczasem e-booki "otwarte", możliwe do skopiowania i przeniesienia na inne platformy, bardziej przypominają "zwykłe" książki. Dlatego powinny być traktowane jak dobra kultury.

zdjęcie
E-book na czytniku - zdj. z Shutterstock.com

Propozycja dziurawa, ale ciekawa!

W argumentacji pani Attard da się znaleźć pewne luki, ale jej podstawowe założenie jest niewątpliwie słuszne. Jeśli coś ma być "dobrem kultury", powinno zapewniać maksymalną interoperacyjność. Tak jak papierowa książka, którą możesz pożyczyć, skopiować itp. Plik lub nośnik zabezpieczony DRM to już zamknięty produkt. Państwo nie powinno ulgowo traktować takich produktów.

Propozycja Attard została ostatecznie odrzucona, o czym również pisze ActuaLitté. Można się spotkać z komentarzami, że wydawcy nie znieśliby takiego uderzenia w DRM. Byłoby to również uderzenie w biznes takich firm, jak Apple czy Amazon. Nie oznacza to, że propozycję Attard odrzucono z tego powodu.

Największym problemem wciąż jest UE. Władze Francji dobrze wiedzą, że Unia uważa wszystkie e-booki za "usługę elektroniczną" i nie dałaby sobie wmówić, że wyższy VAT nałożony tylko e-booki z DRM spełnia jej wymagania.

Sonda
Czy VAT na e-booki z DRM i bez DRM powinien byc zróżnicowany?
  • tak
  • raczej tak
  • raczej nie
  • nie
wyniki  komentarze

Inna rzecz, że we Francji obowiązuje stała cena książek i dotyczy to także e-booków. Zróżnicowanie stawek podatku VAT dla dwóch rodzajów e-książek byłoby kłopotliwe. Warto tu przypomnieć, że wprowadzenie stałej ceny na nowe książki proponowane jest także w Polsce, choć nie proponuje się objęcia tym prawem e-booków.

Mimo tych wszystkich problemów propozycja Isabelle Attard godna jest opisania, nagłośnienia, przeanalizowania. Podkreśla ona to, że kultura musi dawać się kopiować i musi być interoperacyjna. Jeśli ktoś uznaje, że jest to biznesowo niedopuszczalne, niech nie opiera swojego biznesu na kulturze.

Problem ten poruszaliśmy w DI już dawno temu, pytając o to, czy muzyka jest produktem, czy może dobrem kultury.


  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy