Czy redukcja CO2 zależy jedynie od decyzji politycznych?

06-12-2018, 17:25

W Katowicach trwa Szczyt Klimatyczny ONZ. Przez dwa tygodnie politycy, biznesmeni, naukowcy i eksperci dyskutują o działaniach na rzecz polityki klimatycznej. Tymczasem od właścicieli firm i obywateli również zależy to, czy uda się ograniczyć emisję dwutlenku węgla do atmosfery i tym samym zatrzymać globalne ocieplenie.

Zakłady przemysłowe, dymiące kominy i spowite smogiem miasta – taki obraz zazwyczaj przychodzi nam na myśl, gdy mowa o największych trucicielach środowiska i konieczności ograniczenia emisji CO2. To poważny błąd. Problem dotyczy bowiem każdej firmy i każdego odbiorcy produktów.

Ubrania modnych marek prosto do pieca

W tym roku firma Burberry, znana przede wszystkim ze swej słynnej kratki i płaszczy, zniszczy swoje produkty o wartości 38 mln dolarów. Przyczyna jest wyjątkowo błaha – produkty w sezonie się nie sprzedały a firma nie dopuszcza wyprzedaży. Burberry to nie jedyna marka odzieżowa, która budzi kontrowersje swoim podejściem. Nadmiar swoich wyrobów skórzanych spala również Louis Vuitton, a H&M – jak wykazało śledztwo duńskiej telewizji - spalał przez ostatnie lata aż 12 ton odzieży rocznie. To czyste marnotrawstwo i prawdziwy dowód na to, że ograniczenie emisji szkodliwego dwutlenku węgla, zależy nie tylko od decydentów, polityków, ale w dużej mierze od właścicieli firm i konsumentów.

Przemysł odzieżowy zajmuje drugie miejsce w rankingu branż najbardziej zanieczyszczających środowisko. Przed nim są tylko koncerny naftowe, na co zwraca uwagę Eileen Fisher, właścicielka jednego z odzieżowych potentatów, eksportującego swoje produkty do ponad 200 krajów na świecie. Jest w tym dużo racji. Sami Amerykanie kupują ponad 22 mld ubrań rocznie, z tego zaledwie kilka procent produkuje się na miejscu. Nietrudno wyobrazić sobie ile energii potrzeba, by je wytworzyć a następnie dostarczyć do końcowego odbiorcy. Podobnych przykładów marnotrawstwa i negatywnego wpływu na środowisko jest o wiele więcej. Choćby papierowe faktury.

W kleszczach papieru

Co miesiąc otrzymujemy od dostawców usług telekomunikacyjnych, energetycznych, spółdzielni mieszkaniowych papierową fakturę lub w postaci pliku PDF, którego zawartość i tak trzeba wydrukować. W relacjach pomiędzy przedsiębiorcami jest podobnie. W dobie technologii pozwalających na wystawianie i odbiór automatycznych faktur, nie wymagających wydruku, jest to czyste marnotrawstwo i działanie wręcz antyekologiczne, na co zwraca uwagę Tomasz Kuciel, prezes firmy Edison będącej częścią konsorcjum PEF Expert.

Szacuje się, że w Polsce każdego roku wystawia się około półtora miliarda faktur, średnio 4 000 000 dziennie. Wystarczy więc niecała doba, żeby uratować pół tysiąca drzew. Argumentem jest też ograniczenie emisja CO2. Tomasz Kuciel zwraca uwagę na to, że gdyby udało się wprowadzić całkowity automatyczny obrót faktur, to rocznie da się uratować 300 tys. drzew. Jednocześnie do atmosfery nie wprowadzimy 1 mln kilogramów substancji zanieczyszczających powietrze.

Miasta mają pole do popisu

Od połowy kwietnia przyszłego roku polska administracja publiczna będzie zobowiązana do przyjmowania automatycznych, elektronicznych e-faktur. To dobry sygnał dla rynku, bo doświadczenia pokazują, że zmiany w administracji zazwyczaj pociągają za sobą zmiany w biznesie. Pytanie na ile uda się przekonać do nich przedsiębiorców. Firma Edison wyliczyła, że przedsiębiorstwo wystawiające miesięcznie 1000 automatycznych e-faktur ocali 1 drzewo. Argumentem jest jednak nie tylko środowisko, ale i pieniądze. Dzięki rezygnacji z papieru firma zaoszczędzi rocznie około 40 osobo-dni (lub 40 dni pracy 1 osoby) i ok. 20 000 zł na materiałach i energii.

Internet  trucicielem?  

Potencjał do ograniczenia redukcji CO2 tkwi nawet w….. Internecie. Szacuje się, że od początku tego roku globalna sieć wyemitowała do atmosfery ponad 1 mld ton dwutlenku węgla. Nie ma w tym nic dziwnego. Rośnie znaczenie nowych technologii – Big Data, chmury obliczeniowej czy Internetu Rzeczy. Centra danych zużywają już tyle samo prądu, ile potrzebują do funkcjonowania blisko 60-milionowe Włochy. Oczywiście są sposoby, by ten negatywny wpływ na środowisko ograniczyć. Dzięki wirtualizacji firmowej infrastruktury IT możliwa jest redukcja emisji dwutlenku węgla o równowartości całej konsumpcji CO2 potrzebnej do zasilenia elektrowni we Włoszech, Hiszpanii, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii razem wziętych. Na tym polega piękno nowych technologii jak cloud, edge computing czy infrastruktura konwergentna. To fundament, który pozwala tworzyć narzędzia przyspieszające działanie biznesu, ale jednocześnie gwarantuje zdrowy i bezpieczny klimat, na co zwraca uwagę Joe Baguley, wiceprezes i dyrektor generalny ds. technologicznych w firmie VMware, dostawcy oprogramowania do wirtualizacji serwerów, dysków i sieci.

Źródło: Edison


Źródło: materiał nadesłany do redakcji
  
znajdź w serwisie



RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Grudzień 2018»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31 

Reklama:

pożyczki

Jak czytać DI?
Newsletter

Podaj teraz tylko e-mail!



RSS
Copyright © 1998-2018 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.