Czy przedsiębiorcy zapłacą za błędy ZUS?

14-10-2020, 17:31

ZUS chce w ciągu najbliższych trzech lat powołać wirtualne biuro rachunkowe i przygotowywać dokumenty, które przedsiębiorca będzie musiał tylko ostatecznie zatwierdzić. Jednak to płatnik składek poniesie odpowiedzialność za ewentualne błędy. Zdaniem ekspertów firmy inFakt w niektórych przypadkach będzie bezpieczniej samemu przygotować deklaracje od A do Z niż weryfikować, czy nie ma błędu w dokumentach przesłanych przez ZUS.

W ciągu trzech lat ma powstać wirtualne biuro rachunkowe Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. ZUS tym samym chce wziąć na siebie większość rozliczeń i przygotowywać dokumenty, które przedsiębiorca będzie musiał tylko ostatecznie zatwierdzić. W założeniu takie działanie ma zredukować liczbę błędów i zmniejszyć liczbę kontroli. Trzeba jednak pamiętać, że to i tak przedsiębiorca będzie ponosił ostateczną odpowiedzialność za ewentualne błędy w deklaracjach, nawet popełnione przez ZUS.

Zakład idzie śladem Urzędów Skarbowych, które na podobnych zasadach rozliczają zeznania roczne podajników, tj. e-PIT. Chce wziąć na siebie ciężar przygotowania dokumentów rozliczeniowych dotyczących pracowników przedsiębiorcy. Takie rozwiązanie może się sprawdzić głównie w przypadku małych przedsiębiorstw, zatrudniających osoby ze stałym miesięcznym wynagrodzeniem.

Moim zdaniem komplikacje pojawią się w sytuacji, kiedy przedsiębiorca zatrudnia pracowników i przyznaje im np. akordowe wynagrodzenie lub prowadzi systemy premiowe, co sprawia, że wynagrodzenie jest zmienne. W takiej sytuacji trudno będzie ustalić jego podstawę. Jeżeli chodzi o kwestię zwolnień lekarskich, to ZUS pewnie poradzi sobie w przypadku pracowników mających stałe miesięczne wynagrodzenia.

Pamiętajmy, że to ostatecznie na płatniku składek będzie ciążyć obowiązek zatwierdzenia przygotowanych przez ZUS deklaracji. Jeśli zawierałyby one błędy, to przedsiębiorca może ponieść karę. Uważam, że w niektórych przypadkach będzie bezpieczniej samemu sporządzić sobie deklaracje od A do Z niż weryfikować, czy nie ma błędu w dokumentach przesłanych przez ZUS.

Pojawiają się także głosy o kolejnych danych przekazywanych organom państwa i w związku z tym pytania o zakres danych, do których mają dostęp. Pamiętajmy jednak, że tak jak Ministerstwo Finansów widzi wszystkie firmowe transakcje dzięki Jednolitemu Plikowi Kontrolnemu, tak ZUS już teraz otrzymuje bardzo dużo informacji. Nawet przy wyrejestrowaniu pracownika należy podać, z jakiej przyczyny ustał stosunek pracy. Przy odpowiedniej sile obliczeniowej Zakład byłby w stanie zobaczyć wszystkie zarejestrowane umowy i połączyć fakty tak, aby widzieć całościowy obraz rynku pracy.

Warto też pamiętać, że ZUS dostanie kolejne dane – od 1 stycznia 2021 na mocy tzw. „ustawy covidowej” przedsiębiorca będzie musiał informować ZUS o zawieranych umowach o dzieło. One nie podlegają ubezpieczeniom społecznym i na razie ZUS nie ma takich danych.

W związku z tym musimy mieć świadomość, że wraz ze wzrostem informatyzacji rośnie zakres danych, jakie są przekazywane przez przedsiębiorców do organów państwowych. Organy te z jednej strony mogą je wykorzystać w celu odciążenia firm z ich obowiązków, ale z drugiej strony dostają możliwość przeprowadzania czynności sprawdzających, które to czynności mogą być dokonane już na etapie przesyłania danych, a przedsiębiorca dostanie informacje o ewentualnych nieprawidłowościach. Czy to dobry kierunek? W mojej ocenie jest to nieuniknione, natomiast czas pokaże, jak te przekazywane dane będą wykorzystywane.

Autor:

Piotr Juszczyk, doradca podatkowy w firmie inFakt


Źródło: materiał nadesłany do redakcji
  
znajdź w serwisie

RSS  

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy