Czy można odpowiedzieć za niezabezpieczone Wi-Fi? Jest kolejny wyrok

09-09-2015, 08:57

Z adresu IP powiązanego z pewną firmą ktoś dokonał wpisu pomawiającego radnego. W firmie wymieniono sprzęt i biegły nie mógł stwierdzić, czy faktycznie dokonano wpisu. Sąd uznał, że samo wskazanie łącza to za mało.

Czy można odpowiedzieć za przestępstwo tylko dlatego, że do jego popełnienia posłużyło nasze łącze internetowe? W świecie wszędobylskich sieci Wi-Fi to pytanie jest bardzo ważne. Odpowiedzi udzielane przez prawników są różne. Prawnicy bardziej niezależni uważają, że generalnie nie powinno być mowy o odpowiedzialności za niezabezpieczone Wi-Fi. Wynika to choćby z faktu, że prawo nie nakazuje zabezpieczania łącza.

Innego zdania są prawnicy zajmujący się np. masowym wysyłaniem wezwań za rzekome naruszenia praw autorskich. Oni pragną wszystkich przekonać, że samo użycie danego łącza jest wystarczające by odpowiedzieć (czytaj: sam adres IP może być dowodem naruszenia). W przypadku firm zajmujących się tzw. copyright trollingiem taka interpretacja prawa jest wręcz podstawą biznesu!

Niezabezpieczone Wi-Fi - kolejny wyrok

Niestety ta podstawa jest coraz lichsza. Sądy coraz częściej uznają, że wskazanie samego łącza to za mało, aby domniemywać winę. Najnowszym tego dowodem jest wyrok Sądu Okręgowego w Słupsku z 29 czerwca 2015 r. (sygn. akt. I C 79/14).

W sprawie chodziło o to, że pewien radny poczuł się pomówiony wpisem na forum, zresztą treść tego wpisu podobno była przedmiotem dyskusji w gminie. Radny zgłosił sprawę do prokuratury, a prokuratura oczywiście uzyskała numer IP powiązany z wpisem i ustaliła kto się za nim kryje. Okazało się, że numer jest powiązany z pewną firmą handlowo-usługową. Już po rozpoczęciu postępowania w prokuraturze na forum pojawiły się inne wpisy. Również ustalono numery IP, ale nie udało się ustalić abonentów ("gdyż operatorami sieci telekomunikacyjnej są podmioty zagraniczne z Niemiec i Szwecji").

Prokuratura umorzyła dochodzenie wobec niewykrycia sprawcy. Radny mógł jednak wykorzystać postępowanie karne by pozwać przedstawicieli wspomnianej firmy na drodze cywilnej.

Biegły: Sprzęt wymieniono, nie da się ustalić...

Pozwani poprosili sąd o opinię biegłego. Biegły przeanalizował zebrany materiał dowodowy i dokonał oględzin komputera, routera oraz "innych sprzętów związanych z połączeniem internetowym". Okazało się niestety, że sprzet pozwanych był nowy, a więc nie był to ten sprzęt używany w dniach dokonywania wpisów i nie może on zawierać żadnych śladów tych czynności. Stary sprzęt został zutylizowany.

W tej sytuacji nie było możliwości obiektywnego stwierdzenia czy dane wpisy były dokonywane ze sprzętu pozwanych. Biegły wyjaśnił też, że wysyłanie wpisów z innego komputera jest możliwe najczęściej w dwóch przypadkach: przy włamaniu do sieci informatycznej poprzez złamanie zabezpieczeń rutera lub przez umieszczenie wirusa na komputerze. Biegły zauważył też, że w przypadku braku odpowiednich zabezpieczeń i biorąc pod uwagę ukształtowanie terenu (pobliski sklep i parking) istniała możliwość podpięcia się kogoś niepowołanego do sieci.

Sąd: Nie ma podstaw do przyjęcia odpowiedzialności

Sąd uznał, że to wystarczy do oddalenia powództwa. 

- Nie ma również podstaw do przyjęcia odpowiedzialności strony pozwanej jako pomocnika za naruszenie w ten sposób dóbr osobistych powoda ponieważ zgodnie z art. 422 k.c. pomocnik jest odpowiedzialny za szkodę tylko o tyle o ile swoim własnym działaniem lub zaniechaniem, polegającym na udzieleniu pomocy sprawcy szkodę tę wyrządził. Musi zatem istnieć normalny związek przyczynowy między działaniem pomocnika a szkodą - czytamy w uzasadnieniu.

Poza tym sąd zwrócił uwagę na to, przy ocenie naruszenia czci trzeba uwzględniać nie tylko znaczenie użytych słów i uczucia urażonego, ale również cały kontekst sytuacyjny. Radny był i jest osobą publiczną, a takie osoby znajdują się w kręgu osób o zawężonym zakresie ochrony godności (czci i dobrego imienia). Mówiąc prosto - polityk powinien być gotowy na krytykę i powinien mieć nieco grubszą skórę. Dodajmy, że polskie sądy zwracały na to uwagę nie raz. 

Nie pierwszy taki wyrok

Wróćmy do kwestii zabezpieczenia łącza Wi-Fi. Mamy kolejny wyrok, który potwierdza, że odpowiedzialność za niezabezpieczone łącze nie wygląda tak, jak życzyłyby sobie kancelarie i firmy zajmujące się copyright trollingiem. Dodajmy jeszcze, że były orzeczenia Sądu Najwyższego potwierdzające, że nie można człowieka pociągać do odpowiedzialności za to, że ktoś inny uzyskał dostęp do łącza. Co ważne, mam tutaj na myśli polski Sąd Najwyższy, a nie np. niemiecki. Zdarzało mi się bowiem otrzymywać korespondencję od firm związanych z działalnością antypiracką, które to firmy przekonywały mnie do swoich racji pokazując wyroki niemieckiego sądu.

Więcej na ten temat:


Komentarze
comments powered by Disqus
To warto przeczytać












  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
Jak czytać DI?
Newsletter

Podaj teraz tylko e-mail!



RSS
Copyright © 1998-2017 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.