Czy DI musi usunąć artykuł o wyrokach, skoro pozywający sobie tego życzy?

13-05-2015, 13:21

Pewna osoba próbowała doprowadzić do usunięcia z DI artykułów o nieprzychylnych dla niej wyrokach. Radca prawny tej osoby twierdził, że takie publikacje są bezcelowe, a poza tym naruszają art. 13 ust. 2 prawa prasowego. To bardzo ciekawe teorie, które warto poddać analizie.

Jakiś czas temu Dziennik Internautów pisał o pewnych wyrokach związanych z tematyką poruszaną na łamach serwisu. Artykuł zawierał wprowadzenie do problemu, opisywał wyroki i kończył się serią pytań retorycznych związanych z opisywanym problemem. 

Jakiś czas po opublikowaniu artykułu dowiedzieliśmy się, że pewien radca prawny starał się o usunięcie tekstu z DI. Ten radca w ogóle nie zwrócił się do naszej redakcji czy do autora tekstu. Wysłał natomiast e-maila do innej firmy, która - jak mu się wydawało - będzie mogła skłonić nas do usunięcia tekstu. 

We wspomnianym e-mailu radca przedstawił dwie bardzo ciekawe tezy. 

  1. Artykuł należy usunąć, bo dotyczył wyroków nieprawomocnych i nie ma powodu by takie wyroki opisywać.
  2. W artykule wymieniono takie informacje o osobie pozywającej, które pozwoliłby zorientować się kim ta osoba jest. Zdaniem radcy było to naruszenie art. 13 ust. 2 prawa prasowego, czyli tego przepisu, który zmusza media do "wykropkowania" nazwisk podejrzanych i świadków w postępowaniach karnych.

Obydwie tezy wspomnianego radcy są ciekawe. Postanowiliśmy poddać je analizie i opisać. Uważamy, że może to stanowić pomoc dla innych serwisów internetowych, które mogą znaleźć się w podobnej sytuacji.

Czy można pisać o wyrokach nieprawomocnych? 

Prawdą jest, że tekst wskazany do usunięcia opisywał wyroki nieprawomocne. W samym tekście wyraźnie zaznaczono, że są to wyroki nieprawomocne. W e-mailu, który miał spowodować usunięcie artykułu, radca napisał (pisownia oryginalna):

W pierwszej kolejności należy się zastanowić jaka jest istota i cel publikowania obszernego sprawozdania z nie prawomocnego wyroku, czyli takiego który może ulec zmianie...

Już na tym etapie można dyskutować z radcą. Otóż jak rozumiem, radca nie mógł pojąć "istoty i celu" publikowania obszernego sprawozdania z nieprawomocnego wyroku. Na tej podstawie doszedł do wniosku, że tekstu nie powinno się publikować. Czyli - zdaniem radcy - można pisać tylko to, co służy pewnym zrozumiałym dla niego celom. 

Moim zdaniem cel publikacji był dość jasny, ale jest jeszcze coś. Wolność słowa nie polega na pisaniu tylko i wyłącznie tego, co jest zrozumiałe dla wszystkich, albo dla Pana radcy. Szczerze wam powiem, że ja sam nie rozumiem celu wielu publikacji ukazujących się w prasie. Zakładam jednak, że te publikacje są interesujące dla osób, które mają inne niż ja zainteresowania. Jestem przekonany, że dla wielu Czytelników DI publikacja, której usunięcia chciał Pan radca, była interesująca i przydatna. Potwierdza to reakcja Czytelników oraz innych podmiotów, które dzieliły się w różnych miejscach w sieci linkiem do artykułu. Doceniam przy tym zdolności intelektualne radcy i myślę, że on też dobrze wiedział czemu ta publikacja ma służyć. Zgadywałbym nawet, że próba usunięcia publikacji związana była ze zrozumieniem tego celu. 

Oczywiście nie jestem ekspertem od prawa. Zadałem sobie pytanie, czy może jednak jest jakiś przepis, który zabrania publikowania artykułów o wyrokach nieprawomocnych? Odpowiedzi na to pytanie udzielił mi adwokat dr Paweł Litwiński z instytutu Allerhanda. 

- W tekście przytoczono dwa wyroki: powołując się na źródła (...), wydane w sprawach, w których nie wyłączono jawności, z podaniem informacji, że są to wyroki nieprawomocne. Podanie in extenso treści wyroków (...) w materiale prasowym w mojej ocenie nie stanowi naruszenia prawa. Co więcej, jest w mojej ocenie wręcz przeciwnie – stanowi to wyraz wykonywania ustawowych obowiązków prasy, jakim jest rzetelne informowanie obywateli - stwierdził adwokat Paweł Litwiński. 

Paweł Litwiński wspomniał o podawaniu treści wyroków "in extenso". Jeszcze raz podkreślmy, że Dziennik Internautów nie tylko opisał wyroki, ale też zamieścił linki do nich. Były to materiały już wcześniej dostępne w sieci. Każdy Czytelnik mógł się zapoznać ze szczegółami sprawy. W tekście zaznaczono, że wyroki są nieprawomocne. Pytaliśmy też biura prasowe sądów o apelacje i mamy zamiar pisać o dalszym ciągu tych spraw. Co więcej, nie byliśmy jedynymi gazetami piszącymi o jednym z tych wyroków, ale my potrafiliśmy połączyć informacje o tym wyroku z informacjami o innym wyroku, wydanym wcześniej przez inny sąd. 

Czy można napisać, że Kowalski kogoś pozwał?

Radca żądający usunięcia artykułu wskazał też drugi argument, który miał poprzeć jego wniosek (pisownia oryginalna):

Poza sporem pozostaje jednak fakt, iż Pan redaktor Marcin Maj cały czas łamie przepis art. 13 ust. 2 Ustawy prawo prasowe. Przepis ten zakazuje publikowania wizerunku osoby zainteresowanej bez jej zgody. Tekst przedstawiony przez Pana Maja jednoznacznie wskazuje, iż chodzi o (..) czyli de facto dochodzi do upublicznia wizerunku na co (...)  nie wyraża zgody.

Jak widać Pan radca nie ma wątpliwości co do tego, że autor tekstu w DI naruszył art. 13 ust 2 prawa prasowego. Tym naruszeniem było - zdaniem radcy - napisanie artykułu w taki sposób, że dało się na podstawie jego treści domyślić kto był powodem w opisanych sprawach cywilnych. Innymi słowy dało się z tekstu wywnioskować kto kogo pozwał i za co. Ten pozywający jest osobą dość znaną i w dodatku sam promuje się w sieci, co oczywiście znacznie ułatwia rozpoznanie go po przeczytaniu tekstu. 

Czy naprawdę doszło do "bezspornego naruszenia"? W artykule są opisane tylko okoliczności sprawy. Jest tam tylko imię i pierwsza litera nazwiska powoda. Radca uważa, że nadal jest to naruszenie gdyż "de facto dochodzi do upublicznia wizerunku".

Spójrzmy na art. 13 ust 2 prawa prasowego. Przepis ten brzmi następująco.

Nie wolno publikować w prasie danych osobowych i wizerunku osób, przeciwko którym toczy się postępowanie przygotowawcze lub sądowe, jak również danych osobowych i wizerunku świadków, pokrzywdzonych i poszkodowanych, chyba że osoby te wyrażą na to zgodę. 

Przepis ten zawiera terminologię odnoszącą się do postępowania karnego. Zrozumiałe jest to, że prasie zabrania się podawania nazwiska osoby, przeciwko której takie postępowanie się toczy. To realizacja domniemania niewinności. Czy te same zasady dotyczą postępowania cywilnego? Czy prasa nie powinna mieć prawa napisania o tym, że ktoś konkretny pozywa kogoś innego w ramach sprawy cywilnej?

Jeszcze raz oddajmy głos adwokatowi Pawłowi Litwińskiemu. 

- Przepis art. 13.2. ustawy Prawo prasowe znajduje zastosowanie wyłącznie w postępowaniu karnym. Przesądza o tym redakcja przepisu, w którym używana jest terminologia charakterystyczna dla postępowania karnego. Na taką interpretację wskazują (...) orzecznictwo sądowe oraz wypowiedzi w literaturze - mówi dr Litwiński, który wskazał m.in. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 6.6.2003 r. (IV CKN 191/01), a także stosowne cytaty z literatury. 

Zdaniem Pawła Litwińskiego powód w postępowaniu cywilnym nie może domagać się nieujawniania jego danych powołując się na art. 13 ust 2 prawa prasowego. 

- Co więcej, do tego rodzaju działalności prasowej nie znajdują zastosowanie przepisy ustawy o ochronie danych osobowych dotyczące tzw. podstaw prawnych przetwarzania danych (sytuacje, gdy można wykorzystywać, a więc i podawać w tekście prasowym, dane osobowe), a to ze względu na treść tzw. klauzuli prasowej w ustawie o ochronie danych osobowych - dodaje dr Litwiński.

Co z tym artykułem? 

Mam świadomość, że wielu Czytelników zżera w tym momencie ciekawość, kto dokładnie chciał usunięcia tekstu? Jaki radca twierdzi, że nie można pisać o wyrokach nieprawomocnych? Którego tekstu to dotyczy? 

Nie odpowiemy na powyższe pytania w tej chwili. Mamy w przygotowaniu inne teksty na temat spraw powiązanych z tym artykułem, który miał być usunięty. Chcemy dać zainteresowanym możliwość wypowiedzenia się, zanim cała sprawa zostanie oceniona przez was i przez nas. 

Zapewniamy was, że artykuł nie został usunięty. Oczywiście nie spodobało nam się to, że jakiś radca wysyła do innych ludzi e-maile o naszych "bezspornych naruszeniach", podczas gdy naruszeń nie było. Moglibyśmy zareagować ostrzej na tego typu działania. Dlaczego zatem tego nie zrobimy? Otóż zajmujemy się pisaniem o pewnych problemach i staramy się zachować dystans i być nieco ponad to, o czym piszemy. Naszym celem nie jest walka z tym lub innym podmiotem czy jego radcą. My opisujemy tylko ich działania, które dotyczą nie tylko wielu indywidualnych użytkowników internetu, ale także wielu podmiotów publicznych, jak i prywatnych. Oczywiście możemy na różne sposoby się bronić i nie jest wykluczone, że podejmiemy kolejne kroki. 

Najważniejsze jest jednak to, że możemy tę sytuację opisać. Dzięki temu możecie zaobserwować, w jaki sposób pewien radca próbował wykorzystać swój autorytet w celu usunięcia artykułu i co z tego wyszło. Możliwe, że jeszcze do tego tematu wrócimy.

I jeszcze jedno. Inny ciekawy problem związany z art. 13 ust 2 opisywaliśmy w tekście pt. Nazwisko podejrzanego w kodzie strony - czy to naruszenie prawa?


  
znajdź w serwisie



RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Maj 2019»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031