Czy BitTorrent Inc. ponosi odpowiedzialność za piractwo?

05-08-2015, 11:02

Instynktowna odpowiedź brzmi nie, jednak nie wszyscy podzielają ten punkt widzenia. RIAA jest zdania, że firma BitTorrent Inc. powinna robić znacznie więcej na polu walki z piractwem, niż tylko mówić.

Czy firma, która stworzyła protokół do wymiany plików, wykorzystywany dzisiaj powszechnie przez osoby dzielące się filmami czy muzyką, które najczęściej objęte są ochroną praw autorskich, może być odpowiedzialna za naruszenia tychże praw? RIAA reprezentująca przemysł muzyczny jest najwyraźniej zdania, że tak. Świadczy o tym list, jaki Brad Buckles, jeden z wicedyrektorów organizacji zajmującej się walką z piractwem wysłał do Erica Klinkera, dyrektora generalnego BitTorrent Inc.

Buckles zaczyna list od przypomnienia, że minęło już 10 lat od momentu stworzenia rozproszonej matrycy mieszającej (ang. distributed hash table), stanowiącej podstawę protokołu wymiany plików - czytamy w serwisie TorrentFreak. Dodaje, że temat wykorzystywania stworzonych przez firmę klientów do wymiany materiałów chronionych prawami autorskimi był wielokrotnie poruszany w dwustronnych rozmowach. RIAA dowodzi, że około 75 proc. z 1,6 mln spraw z zeszłego roku w Stanach Zjednoczonych ujawniło wykorzystywanie klientów p2p stworzonych właśnie przez BitTorrent Inc.

Moja pierwsza myśl jest w tym momencie taka: skoro noże służą do zabijania ludzi, to ukażmy ich producentów. Sytuacja jest analogiczna. Wymiana plików między użytkownikami sama w sobie nie stanowi przestępstwa. Czy w związku z tym twórca protokołu oraz oprogramowania, które umożliwia wymianę, powinien ponosić odpowiedzialność za to, że grupa osób, nawet spora w tym przypadku, wykorzystuje go do działań naruszających prawo?

Wydaje się, że RIAA wychodzi właśnie z tego założenia. Domaga się ona od amerykańskiej firmy podjęcia działań, które licowałyby z jej działaniami. BitTorrent Inc. robi bowiem wiele, by nie kojarzyć się z piractwem w sieci. Czy jednak organizacja nie oczekuje zbyt wiele? Czy od producentów noży, zapałek czy materiałów wybuchowych oczekujemy, by prowadzili kampanie społeczne zniechęcające do działań sprzecznych z prawem? Nie. Tak samo, jak nie oczekujemy, że będą ścigać osoby naruszające prawo, gdyż od tego w każdym państwie są odpowiednie służby.

Na jednym liście zapewne się nie skończy. Pytanie tylko, czy sprawa trafi do sądu. Przypomnijmy, że podobna sytuacja miała miejsce kilka lat temu w Hiszpanii - w grudniu 2011 roku tamtejszy sąd uznał, że aplikacje p2p jako takie są neutralne.


Źródło: TorrentFreak
  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Październik 2019»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031