Co polski pirat wie o polityce w UE? Rozmowa z Tomaszem Słowińskim, kandydatem na europosła

19-05-2014, 12:34

Dlaczego piraci startują w wyborach do europarlamentu? W jakich organizacjach się zrzeszają? Co chcą robić? Te i inne pytania Dziennik Internautów zadawał Tomaszowi Słowińskiemu, który startuje w eurowyborach jako przedstawiciel Polskiej Partii Piratów.

W tym roku wielu członków partii "pirackich" z różnych krajów startuje w wyborach do Parlamentu Europejskiego. W Polsce będą mogli na nich głosować wyborcy z województw: łódzkiego, śląskiego i lubelskiego. Pirackich kandydatów będzie można znaleźć na liście nr 10 (Komitet Wyborczy Demokracja Bezpośrednia).

Kandydaci Partii Piratów nie mają tyle środków na promocję, co kandydaci czołowych partii. Jacy są? Czy to młodzi nierozgarnięci buntownicy, czy może bardziej doświadczeni gracze, którzy liczą na zrobienie kariery w pirackich barwach? A może jest to całkowicie nowy rodzaj polityków?

Możecie to ocenić, czytając naszą rozmowę z Tomaszem Słowińskim, pirackim kandydatem z Łodzi (nr 1 na liście). Możecie również sprawdzić informacje o tym kandydacie w serwisie MamPrawoWiedziec.pl.

* * *

DI: Na początek proste pytanie, które z pewnością wielu naszych Czytelników sobie zadaje. Co członek Polskiej Partii Piratów może wiedzieć o polityce UE?

Tomasz Słowiński: Wie całkiem dużo za sprawą europarlamentarzystów Partii Piratów z innych krajów, którzy w pewnym sensie są naszymi łącznikami w tej instytucji. Jeśli chodzi o mnie osobiście, to miałem okazję pracować dla jednego z eurodeputowanych i poznałem dość dobrze zasady "gry" panujące w Parlamencie Europejskim, a nie jest to zasadniczo sprawa tak prosta, jak może się wydawać wielu osobom w naszym kraju.

Bycie Eurodeputowanym to nie jedynie ciepła posadka, pozowanie do zdjęć czy wzniosłe przemowy na sali plenarnej, więc w pewnym sensie rola eurocelebryty, jak uważa duża część społeczeństwa w Polsce, to przede wszystkim ciężka i żmudna praca w komisjach, przebijanie się przez wszechobecną biurokrację, niezliczone sterty dokumentów i walka o każdego eurocenta czy konkretne zapisy we wszelkiego rodzaju negocjacjach (...)

zdjęcie

Czyli uważnie obserwujecie politykę unijną?

Tak. Jest to polityka zupełnie inna od tej, którą znamy z polskiego podwórka i obserwujemy w rodzimych mediach – mam na myśli wzajemną ciągłą atmosferę podziału, braku jednomyślności w sprawach bardzo istotnych dla polskich obywateli, warto przytoczyć tu sprawę ACTA, której zagrożenia niemal wszyscy politycy w Polsce bagatelizowali do momentu protestów (...)

Polityka rozgrywana na europejskich salonach jest czasami znacznie ważniejsza od naszej polskiej, bo dotyczy wszystkich krajów dwudziestki ósemki i wpływa na gospodarkę oraz politykę ich wszystkich. W Brukseli można powiedzieć, że w interesie europosła jest kontakt ze społeczeństwem i działania lokalne, bo rzadko kto pewnie wie, że w czasie każdego miesiąca każdy eurodeputowany odpowiedni okres czasu powinien spożytkować na działania w swoim regionie (nie zawsze tak jest, ale zawsze otrzymuje za to zapłatę oraz duże pieniądze na prowadzenie biura poselskiego w kraju). W Parlamencie Europejskim ciężko jest się doszukać napastliwości i wręcz ziania jadem przez deputowanych, tu wszystko odbywa się często w kuluarach, a także na obradach komisji, gdzie oczywiście są poszczególne frakcje, ale i tu można wzajemnie się przekonać do swoich argumentów, więc mniejsze frakcje wcale nie są z góry na przegranych pozycjach. W rezultacie wszystkich ustaleń głosowania na Sali plenarnej często są formalnością.

Czy podejmowaliście już jakieś działania polityczne na skalę europejską?

Tak. Dobrym przykładem jest nasz udział w tworzeniu chyba pierwszej tego typu w Unii, międzynarodowej organizacji politycznej, a mianowicie Europejskiej Partii Piratów, która skupia organizacje pirackie z całej Europy (nie tylko z Unii).

(...)

Dodatkowo zajmujemy się propagowaniem inicjatyw obywatelskich, takich jak konsultacje w sprawie prawa autorskiego. Obecnie działamy wspólnie z partiami z innych krajów przeciwko zawarciu umowy TTIP (umowa rzekomo handlowa USA - UE), która jest próbą wprowadzenia "kuchennymi drzwiami" założeń bardzo podobnych, które były w ACTA, umożliwiających np. prawnie usankcjonowane inwigilowanie (np. podsłuchiwanie, czytanie e-maili) obywateli Unii Europejskiej przez służby USA, takie jak NSA.

Program Partii Piratów dotyczy głównych problemów społeczeństwa informacyjnego, ale Parlament Europejski nie tylko tym się zajmuje. W jaki sposób Partia Piratów będzie działać w tych "innych" kwestiach, których jej program nie obejmuje?

Wolny dostęp do wiedzy, informacji i swoboda komunikacji są tymi elementami, które będą nam wszystkim dawały możliwość, gwarancje bezpieczeństwa. Przez kraje arabskie do tej pory przetacza się "arabska wiosna". Jednym z elementów, które mimo tak dramatycznego, krwawego przebiegu tych zajść zapobiegał jeszcze większej eskalacji, był nieprzerwany strumień informacji płynący w obie strony, tj. relacje mediów i zwykłych ludzi, które mógł dzięki internetowi obserwować cały świat.

To samo dotyczy zresztą tego, co miało miejsce na Ukrainie - na bieżąco mogliśmy śledzić relacje nie tylko mediów, ale także, a może przede wszystkim bezpośrednich uczestników. Jak wyglądałaby ta sytuacja, kiedy internet byłby cenzurowany i kontrolowany? Bylibyśmy zdani na łaskę tylko oficjalnych kanałów informacyjnych. Pozwolę więc sobie na stwierdzenie, że swoboda dostępu do wiedzy, informacji i nieskrepowana komunikacja są długofalowo gwarantami pokoju na świecie, a w krótszej perspektywie sprzyjają podnoszeniu się ogólnego poziomu wykształcenia społeczeństwa, co oczywiście sprzyja pokojowym metodom rozwiązywania konfliktów.

Inną sprawą jest to, że wielkie przedsiębiorstwa już w tej chwili obawiają się, jak rozwinie się gospodarka związana z wcale nie taką nową technologią prototypowania i druku 3D, która oddaje w ręce ludzi możliwości twórcze, które wcześniej wymagały olbrzymich nakładów finansowych.

Jest to tylko jeden z wielu obszarów, w którym rozwój technologii i wspominany już wielokrotnie swobodny dostęp do wiedzy prowadzi do trafiania zarezerwowanych wcześniej dla wielkich korporacji oraz rządów technologii pod nasze strzechy. Efektem tego będzie spadek koncentracji kapitału, a także władzy - to właśnie chcą zatrzymać wszyscy przeciwnicy swobodnego dostępu do wiedzy, informacji i swobodnej komunikacji, bowiem obawiają się utraty swoich pozycji i wpływów, o których utrzymanie będą starali się walczyć wszelkimi dostępnymi sobie środkami - niekoniecznie uczciwymi.


-->
  
znajdź w serwisie


RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy