Cenzura, kurtynki na strony, blokowanie kont? Znów będzie walka z e-hazardem

13-04-2016, 09:10

Dla PO walka z e-hazardem miała być powodem cenzurowania internetu. Rząd PiS też chce walczyć z e-hazardem, a posłowie już mu podpowiadają, że najlepiej jest blokować strony... i nie tylko.

Platforma Obywatelska mocno się narażała internautom, gdy podejmowała próby walki z e-hazardem. Istnieje ryzyko, że Prawo i Sprawiedliwość pójdzie w jej ślady.

Najłatwiej jest zablokować

Przeciwdziałanie nielegalnemu hazardowi w sieci było tematem wczorajszego posiedzenia sejmowej Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki. Na stronie Sejmu znajdziecie nagranie posiedzenia, w czasie którego szef służby celnej Marian Banaś mówił o problemach z zagranicznymi stronami internetowymi. Celnicy nie są w stanie z nimi walczyć i nie jest to żadna tajemnica. Banaś powiedział jednak, że "w niedługim czasie" ministerstwo finansów ma przedstawić odpowiedź na ten problem.

Jaka będzie ta odpowiedź?  Tego nie wiemy, ale posłowie obecni na posiedzeniu Komisji przedstawiali pewne pomysły. Jednym z nich była zmiana art. 180 Prawa telekomunikacyjnego. Przepis ten mówi, że 

Przedsiębiorca telekomunikacyjny jest obowiązany do niezwłocznego blokowania połączeń telekomunikacyjnych lub przekazów informacji, na żądanie uprawnionych podmiotów, jeżeli połączenia te mogą zagrażać obronności, bezpieczeństwu państwa oraz bezpieczeństwu i porządkowi publicznemu, albo do umożliwienia dokonania takiej blokady przez te podmioty.

Jak widzicie, przepis ten dotyczy tylko obronności i bezpieczeństwa, ale na posiedzeniu komisji padł pomysł dopisania do tego przepisu przestępstw skarbowych. Osobiście obawiałbym się, że realizacja takiego pomysłu zachęciłaby polityków do dalszego rozszerzania art. 180. Jeśli bronimy interesów państwa i legalnych firm bukmacherskich to zaraz ktoś powie, że trzeba walczyć także z piractwem. No i jeszcze trzeba chronić dzieci i walczyć z nazizmem! W ten sposób znajdziemy się na drodze do internetu kontrolowanego przez państwo.

Niektórzy posłowie (np. Grzegorz Janik z PIS) sugerowali, że art. 180 już teraz pozwalałby na blokowanie stron hazardowych. Przecież takie strony można podciągnąć pod zagrażające porządkowi publicznemu. Problem w tym, że jeśli w ten sposób poszerzymy rozumienie porządku publicznego to można zacząć blokować bardzo wiele stron. 

A może by tak... kurtynkę?

Padł też pomysł blokowania kont bankowych, a poseł Ireneusz Raś (PO) wrócił do pomysłu zakładania "kurtynek" na strony internetowe. Takie kurtyny miałyby przynajmniej informować gracza, że dana strona jest nielegalna. Z pewnością to zniechęciłoby cześć graczy do brania udziału w nielegalnym hazardzie. Domyślam się również, że "kurtynki" mogłyby stanowić jakiś argument dla sądów, które obecnie uniewinniają internetowych hazardzistów, gdyż nie widzą możliwości skazania za naruszenie prawa popełnione nieumyślnie. 

Wielu Czytelników DI może pamiętać, że pomysł "kurtyn" pojawił się w 2014 roku. Propozycja padła z ust Jacka Kapicy, który nie krył się z tym, że był zwolennikiem cenzurowania internetu w celu walki z e-hazardem. "Szeryf" Kapica uważał, że cenzura to sposób szybki i skuteczny. Miał rację, ale zapomniał o jednej drobnej rzeczy. Cenzura to zawsze cenzura, niezależnie od celu jej wprowadzania. 

Proponuję wrócić pamięcią do roku 2009. Wówczas rząd Donalda Tuska wprowadzenie Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych. Różni aktywiści starali się wtedy tłumaczyć rządowi, że tworzenie takiego rejestru byłoby podobne do cenzury w Chinach. W wyniku spotkań i ciągłego tłumaczenia, w roku 2011 Donald Tusk powiedział, że przestawiono mu optykę na prawa podstawowe w internecie. Niestety później rząd PO zapomniał o tej zmianie optyki, a teraz mamy jeszcze inny rząd. W nowym rządzie oczywiście są politycy rozumiejący problemy internetu, ale czy takim politykiem okaże się Marian Banaś? 

Gdzie naprawdę jest problem?

Nie mamy wątpliwości co do tego, że służba celna nie radzi sobie z zagranicznym e-hazardem. Raport NIK opublikowany w sierpniu ubiegłego roku mówił o tej własnie bezradności.

Z drugiej jednak strony słyszeliśmy o takich działaniach jak postępowania przeciwko graczom. To było kontrowersyjne, bo czy zwracanie się przeciwko własnym obywatelom jest właściwym sposobem zwalczania zagranicznego e-hazardu? Niektóre postępowania przeciwko obywatelom kończyły się uniewinnieniem z braku dowodów. W innych przypadkach celnicy dążyli do ukarania osób, które zagrały za kilkadziesiąt złotych. Koszty takich postępowań nie przekładają się na korzyści dla państwa.

Dodajmy, że ustawa hazardowa może powodować absolutnie sztuczne, absurdalne problemy. Przypomnijmy historię serwisu AntyApps, który mógł być zablokowany jako serwis reklamujący hazard, ale z pewnością takim serwisem nie był. Warto też przypomnieć historię człowieka, który dostał karę za zdjęcie z ruletką na Facebooku. Internauta stał się chłopcem do bicia, podczas gdy celnicy byli faktycznie niezdolni do rozwiązania problemu reklamy hazardu w sieci.

Posłowie myślą o walce z zagranicznym e-hazardem, ale może należałoby zrobić coś innego? Może trzeba dokonać głębszych zmian w prawie regulującym kwestię gier i zakładów? Wiele osób jest zdania, że obecna ustawa hazardowa to prawny bubel. Nie chodzi o to, aby od razu pozwalać na wszystko, ale to prawo należałoby... powiedzmy zracjonalizować. Czy politycy dostrzegą możliwość racjonalizacji prawa, czy też skupią się wyłącznie na jego egzekwowaniu?


  
znajdź w serwisie



RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Kwiecień 2019»
PoWtŚrCzwPtSbNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930