Blisko 50 koncernów chemicznych padło ofiarą cyberataków

01-11-2011, 12:18

Jest za nie odpowiedzialny prawdopodobnie jeden człowiek w Chinach - podała w poniedziałek firma Symantec zajmująca się m.in. bezpieczeństwem danych.

- Ataki były najprawdopodobniej aktami szpiegostwa przemysłowego, kradzieży własności intelektualnej dla zdobycia przewagi nad konkurencją - ocenia Symantec w raporcie. Komputery co najmniej 48 koncernów chemicznych zostały zainfekowane złośliwym programem o nazwie PoisonIvy (z ang. trujący bluszcz). Służy on do kradzieży takich informacji, jak patenty, wzory chemiczne i szczegóły procesów produkcyjnych.

Czytaj także: Duqu - nowy trojan do ataków ukierunkowanych

Zaatakowanych przedsiębiorstw raport nie wymienia nazwy. Wskazuje tylko, że wiele z nich należy do grupy 100 największych koncernów chemicznych w USA, a niektóre zajmują się produkcją zaawansowanych technologicznie materiałów używanych w pojazdach wojskowych. Większość zarażonych komputerów odkryto na terenie Wielkiej Brytanii i USA.

Według Symanteca serię ataków - od końca lipca do połowy września - przypuszczono z systemu komputerowego w USA należącego do dwudziestokilkuletniego mężczyzny z prowincji Hebei w północnych Chinach. Nie jesteśmy w stanie określić, czy za ataki odpowiada tylko on (...) ani czy działał na zlecenie osoby lub osób trzecich - przyznała firma.

Czytaj także: Wpadka chińskiej armii - cyberatak w telewizji

Publikacja raportu zbiegła się w czasie z międzynarodową konferencją cybernetyczną, która odbywa się we wtorek i środę w Londynie z udziałem przedstawicieli 80 rządów i wielu organizacji międzynarodowych. Uczestniczy w niej m.in. minister Radosław Sikorski, który w rozmowie z PAP przyznał, że serwery polskiego MSZ też były celem cyberataków, nie podał jednak, kto może za nimi stać.


Źródło: PAP
  
znajdź w serwisie


RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy