Biały Dom zaniepokojony SOPA. Istotny przełom?

M. Maj, A. Nowak 16-01-2012, 09:06

Przedstawiciele administracji Obamy wyrazili swój niepokój w związku z ustawą SOPA, która może ułatwić cenzurowanie sieci - poinformowano na blogu Białego Domu. Z pewnością nie tego oczekiwali przedstawiciele przemysłu rozrywkowego, którzy ludzi prezydenta mieli do tej pory po swojej stronie.

Drakońskiej ustawie SOPA sprzeciwiają się oficjalnie informatyczni giganci, tacy jak Google czy Facebook, oraz obrońcy słowa i prywatności. W jej myśl hollywoodzkie studia oraz producenci muzyki mogliby blokować niektóre usługi działające z naruszeniem praw autorskich, cenzurować wyszukiwarki, odcinać strony od dostawców reklam itd. Najgorsze w ustawie jest chyba to, że internet amerykański mocno upodobniłby się do chińskiego, tylko powody cenzury byłyby inne.

Czytaj: Autor SOPA jest złodziejem (znaczy... naruszył własność intelektualną)

W ubiegłą sobotę Biały Dom nieoczekiwanie zajął stanowisko wobec SOPA i bynajmniej nie wyraził swojego zachwytu.

- Każdy wysiłek związany ze zwalczaniem internetowego piractwa musi być zestawiony z ryzykiem cenzurowania dopuszczalnej przez prawo aktywności  - czytamy na blogu Białego Domu - Całość nie może hamować innowacji, zarówno wśród małych, jak i dużych przedsiębiorstw.

Powiedzmy sobie szczerze - zwolennicy SOPA nie spodziewali się takiego stanowiska Białego Domu. Domyślnie uznawano, że administracja Obamy popiera projekt ustawy. Założenie takie wynikało z trzech rzeczy.

  1. Biały Dom z reguły popierał inicjatywy mające na celu wzmocnienie egzekwowania praw własności intelektualnej, nawet jeśli były kontrowersyjne. Przykładem takiej inicjatywy jest ACTA - międzynarodowe porozumienie, które z operatorów telekomunikacyjnych ma uczynić "prywatną policję ds. praw autorskich". 
  2. USA jest dużym eksporterem dóbr własności intelektualnej, zatem ostre egzekwowanie praw własności intelektualnej ma dla tego kraju duże znaczenie. 
  3. W ubiegłym roku widzieliśmy, że administracja Obamy popiera blokowanie stron w imię ochrony własności intelektualnej. Victoria Espinel (koordynator działań związanych z prawami autorskimi w Białym Domu) uparcie broniła takiej cenzury, mimo że nie potrafiła wyjaśnić, w jaki sposób zapewnić mechanizmy blokowania, które nie będą uderzać w niewinnych. Dziennik Internautów pisał o tym w tekście pt. USA: Jak blokować, by nie cenzurować? Nie wiemy!

Biały Dom dość długo zwlekał z wyraźną opinią na temat SOPA i wiele gazet (w tym DI) założyło, że administracja Obamy ustawę popiera. Teraz na blogu Białego Domu czytamy, że administracja prezydenta chce zminimalizować ryzyko cenzurowania stron działających zgodnych z prawem. Współautorką tych wyjaśnień jest... Victoria Espinel.

Warto jednak zauważyć, że Biały Dom nie neguje SOPA w 100%, ale zachęca do poprawienia ustawy i zapowiada współpracę z kongresem w tym zakresie. Biały Dom zachęca też do sięgania po inne środki, m.in. po samoregulację, która czasami może być równie niebezpieczna jak drakońskie prawo.

Biały Dom zmienia kurs?

Skąd ta nagła "zmiana trendu" w poglądach Białego Domu? Prawdopodobnie Prezydent USA zdał sobie sprawę z tego, że nie warto uparcie stać za ustawą, której obywatele nie chcą, o której gazety piszą bardzo niepochlebnie, która kojarzy się z atakiem na podstawowe amerykańskie wartości (wolność słowa, demokracja).

Niedawno dostawca hostingu GoDaddy, który zadeklarował wsparcie dla ustawy, musiał zmierzyć się z niechęcią użytkowników, którzy w ramach protestu przenosili się do konkurencji. GoDaddy szybko porzucił pomysł wspierania kontrowersyjnego prawa.

Barack Obama najwyraźniej nie chce, aby Amerykanie zmienili prezydenta w podobny sposób, jak zmieniali dostawcę hostingu.

Czytaj także: Google, Amazon, Facebook oraz Wikipedia znikną na dobę z sieci?


Źródło: White House, Reuters
  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Październik 2019»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031