Google tu, Google tam — wiem, to już staje się nudne. Być może jednak szykuje się mała rewolucja na rynku filmów video, za sprawą wyszukiwarki video.google.com. Co prawda, trochę w odległej perspektywie (licząc według "zegara internetowego"), ale warto obserwować.
Serwis
Google Video umożliwia znalezienie filmów w bazie, która tworzona jest przez użytkowników. Każdy, zakładając konto Google Account, może umieścić swój film na serwerze, pod warunkiem, że jest pewny swoich praw autorskich do utworu (i co ciekawe, nie ma limitu wielkości czy ilości plików). Zachęcany przy tym jest do dokładnego wprowadzenia opisu tekstowego. Korzystając z tego opisu, Google wyszukuje filmy. W tej chwili baza video to głównie amatorskie produkcje.
Co jednak szczególnie interesujące, autor umieszczając swój plik video może
zażądać pobierania opłaty za jego oglądanie. Płatne filmy nie są jeszcze szeroko dostępne dla użytkowników (ciągle brakuje systemu mikropłatności firmowanego przez Google), jednak wkrótce taka możliwość może się pojawić (zauważono
pierwsze testy). Właściciel filmu może zażądać dowolnej opłaty, która powinna odzwierciedlać rynkową wartość. Google za każde transakcję taką transakcję pobiera... małą prowizję.
Czy więc szykuje się rewolucja podobna na miarę uruchomienia systemu Google AdSense? Całkiem prawdopodobne. AdSense odniósł sukces dzięki konsekwentnemu korzystaniu z następującego modelu biznesowego:
- potraktowanie bardzo serio niszowych rynków reklamy;
- umożliwienie stania się reklamobiorcą bez względu na oglądalność czy wielkość serwisu (atrakcyjne źródło dochodu dla właścicieli witryn);
- umożliwienie publikacji reklam małym reklamodawcom;
- docenione przez małych reklamodawców, którzy po raz pierwszy poczuli, że ktoś daje im produkt użyteczny i dba o nich mimo niewielkich wydatków na reklamę;
- popularyzacja AdSense wśród mniejszych przenosi się na średnie i duże serwisy;
- spijanie śmietanki z rynku reklamy, polegające na pobieraniu prowizji od wydatków reklamodawców;
Początek Google Video jest bardzo podobny — zaczynamy od amatorskich autorów materiałów video, udostępniamy technologię, miejsce na serwerze i możliwość zarabiania.
Historia wielu przedsięwzięć pokazała, że
model biznesowy to podstawa sukcesu. Czy i tym razem model hołubiony przez Google się sprawdzi?
Tomasz Frontczak