Naukowcy z Wojskowego Biura Badań Socjologicznych sprawdzili z jakich komputerów korzysta polskie wojsko w sztabach, ośrodkach szkoleniowych i jednostkach.
Wyniki są szokujące. Na 30 tysięcy komputerów połowę stanowią maszyny z procesorami 486 bądź starszymi. Maszyn klasy Pentium III i IV jest ok. 20 proc.
- Nie ma potrzeby, żeby zmieniać te proporcje, komputer mniej zaawansowany technicznie to zawsze lepiej niż maszyna do pisania - powiedział "Rzeczpospolitej" pułkownik Wiesław Krawczyński, szef Oddziału Informatyki i Automatyzacji w Sztabu Generalnego Wojska Polskiego - Zdajemy sobie natomiast sprawę, że stopień nasycenia jednostek wojskowych sprzętem komputerowym jest niewystarczający.
Krawczyński twierdzi, iż w tym roku wojsko wycofuje i wymienia 10 tysięcy maszyn. Z kolej generał dywizji Stanisław Krysiński (szef Generalnego Zarządu Dowodzenia i Łączności Sztabu Generalnego) twierdzi, że w przypadku 2500 komputerów wymiana na nowsze została opóźniona z powodu kiepskich przepisów dotyczących zamówień publicznych.
Dla równowagi warto przytoczyć znalezioną w internecie opinię byłego pracownika wojska. Sprawę komentuje on krótko: procesor 486 wystarcza do niektórych niektórych zadań, jak np. do przeprowadzania analiz.
Na jakości maszyn jednak nie koniec. Jak wynika z badań ponad połowa ankietowanych żołnierzy jest przekonana, ze ich komputerom nic nie zagraża. Być może jest to nieświadomość, ale może to przeświadczenie ma jakieś podłoże... do większości jednostek internet - którym przemieszcza się większość wirusów - bowiem jeszcze nie dotarł.
Wojsko jednak w koszmarnej sytuacji nie jest, jeśli porównać je z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych. Maszyny z procesorami 486 są istnym cudem techniki w porównaniu z komputerami, na których w pewnych miejscowościach pracuje dział ewidencji tej ostatniej instytucji.