Pół roku temu poruszyłem na łamach DI temat aukcji odwoływanych w ostatniej chwili. Mechanizm jest prosty. Niższa cena początkowa przyciąga kupujących, którzy normalnie licytowaliby u kogo innego. Ale jeśli kilka minut przed końcem aukcji cena nie zadowoli sprzedawcy, ten odwołuje oferty i zamyka licytację. Czasem ma jednak pecha...
Zacznijmy jednak od przypomnienia problemu. Wystawianie wartościowych przedmiotów od złotówki motywowane jest nie tyle wspomnianym przyciąganiem klientów (choć faktycznie ma to miejsce), a chęcią uniknięcia wyższej prowizji z jaką wiąże się wyższa cena wywoławcza. Łatwo jednak zauważyć, iż w przypadku odwołania aukcji tracą wszyscy: klient (który zamiast czekać na koniec aukcji mógł licytować u kogoś rzetelniejszego), konkurencja (wyższa cena początkowa nie ma takiej siły przyciągania klientów), wreszcie sama platforma aukcyjna (na prowizjach i wiarygodności).
UPS...
Pół roku temu pisałem jedynie o niezdecydowanych sprzedawcach. Tym razem wspomnę o przypadku szczególnym. Otóż bowiem, bywa i tak, iż sprzedawca ma pecha. Odwołuje w ostatnich minutach lub sekundach oferty, klika "zakończ" a tu pach - traf chciał, że ktoś zalicytuje już po wycofaniu ofert, ale jeszcze przed finałem aukcji.
Przykładem tego typu aukcji może być
aukcja nr 73706806 (patrz
kopia w archiwizatorze aukcji), w której dosłownie sekundę po wycofaniu ofert zalicytował jeden z użytkowników usenetowej grupy
alt.pl.allegro. W ten oto sposób odtwarzacz DVD wyceniony został na złotówkę.
Sprzedawca -
Tomaczo1 - oczywiście odmówił finalizacji. Zwycięzca - Cryboc - twierdzi, że próbował kompromisu proponując kwotę, do jakiej doszły oferty przed ich likwidacją przez Tomaczo1 (zdaniem Cryboca było to 287 zł). Sprzedający upiera się jednak przy 400 zł.
Kto się liczy z kupującym?
Zasadnicze pytanie brzmi: czy kupujący może w takich sytuacjach zrobić cokolwiek?
Z punktu widzenia regulaminu Allegro (koniec końców zaakceptowanego wcześniej przez obie strony) sprzedawca nie może tak sobie odwoływać ofert. Punkt 8.5 mówi:
Oferty złożone w czasie aukcji są ważne aż do momentu zamknięcia aukcji lub wycofania ich przez Sprzedającego (dopuszczalne powody: prośba Licytującego; brak kontaktu z Licytującym, np. z powodu niepoprawnych danych; duża liczba komentarzy negatywnych Licytującego lub inna uzasadniona przyczyna, dla której nie budzi on zaufania Sprzedającego; kradzież lub zniszczenie przedmiotu).
W przypadku gdy jednak dojdzie do usuwania licytujących, lecz czyjaś oferta się ostanie mocy nabiera punkt 9.1, który mówi:
Umowa zostaje zawarta z chwilą zakończenia aukcji (...).
Cryboc twierdzi, że administratorzy Allegro przyznali mu rację. To jednak nie wystarcza.
- Nie pogodzą się. Takich przypadków jest, było i będzie wiele. Pogodzi ich ew. administracja - ocenia Jacek Z. Strzembkowski z serwisu
aukcje.org - Albo wystawią sobie po siarczystym negatywie i sprawa "rozejdzie się po kościach".
Oczywiście trudno się spodziewać, że ktoś odda za złotówkę sprzęt wart kilkaset złotych. Faktem jest jednak i to, że wielu "odwoływaczom" Allegro po prostu daruje. Skutek jest taki, iż w niektórych kategoriach (w szczególności telefonów komórkowych i laptopów) odwoływanie aukcji jest istną plagą, doprowadzającą niektórych licytujących do szewskiej pasji.
Obecnie niesolidni sprzedawcy są raczej bezkarni. Zespół weryfikujący Allegro nie zawsze reaguje na zgłoszenia odwoływania aukcji w ostatniej chwili. Jeśli reaguje - zawieszania konta zazwyczaj są krótkotrwale - na kilka tygodni.
Być może zawieszanie kont na czas dłuższy niż dotychczas byłby tu jakimś straszakiem na sprzedawców niepoważnie traktujących handel aukcyjny. Niestety, rzecznik Allegro, Bartek Szambelan, nie zdecydował się odpowiedzieć na pytanie DI o
aktualnie stosowane sankcje wobec osób stosujących proceder nieuzasadnionego odwoływania ofert i aukcji. Jacek Strzembkowski sugeruje, iż ostrzejszych działań raczej nie należy się spodziewać - jeśli nie liczyć uporczywych "szkodników", serwisy aukcyjne, tak czy inaczej, na prowizjach zarabiają.
Co pozostało?
To, że zespół weryfikujący rzadko działa w sprawach "odwoływaczy" nie znaczy, że nie działa wcale. Owszem, czasem dochodzi do interwencji. Warto więc zgłaszać skargi na niesolidnych sprzedawców - jeśli zrobi to kilka osób, albo jeśli już wcześniej zdarzały się podobne skargi na tę samą osobę może nastąpi reakcja. Możliwe, że następnym razem niezdecydowany handlarz przemyśli, jaka minimalna cena go zadowala i uwzględni to wpisując kwotę wywoławczą (względnie ustawiając opcję ceny minimalnej).
Zgłoszenia tego typu można przesyłać poprzez formularz znajdujący się na stronie
kontaktowej Allegro (należy być zalogowanym, po wysłaniu wiadomości warto spisać numer ticketu który zostanie automatycznie przesłany mailem). Do wspomnianej podstrony można dotrzeć klikając na stronie głównej Allegro link "o nas" (w dolnym menu), a następnie "skorzystaj z formularza kontaktowego" (ponownie dolna część strony).
Komentarze "odwetowe" bez odpowiedzi
Sytuacja trochę inaczej wygląda, jeśli osobnik traktujący sprzedaż aukcyjną jak zabawę w ciuciubabkę ma pecha i ktoś zalicytuje tuż po odwołaniu innych ofert. Wtedy przestaje być bezkarny - może bowiem otrzymać negatywny komentarz.
Faktem jest, że taki negatyw może od niesolidnego sprzedawcy odstraszyć innych kontrahentów. Problem jednak w tym, iż w takiej sytuacji ucierpieć może również kupujący - poprzez niesłuszny komentarz odwetowy. Samo Allegro w system komentarzy ingeruje rzadko. Niestety Bartek Szambelan z Allegro także i w tym przypadku nie udzielił mi odpowiedzi na pytanie, czy jest możliwe usunięcie "odwetu" gdy sytuacja jest jednoznaczna (jak w przypadku odmowy sprzedaży).
A co na to prawo?
Czasem niesolidni handlowcy starają się wmówić przypadkowym zwycięzcom aukcji, że w każdej chwili mogą zrezygnować z transakcji. Nie mają racji. Zgodnie z przytoczonym wyżej punktem 9.1
regulamin Allegro stanowi, iż koniec aukcji oznacza zawarcie umowy pomiędzy kupującym i sprzedającym.
Artykuł 535 paragraf 1 Kodeksu Cywilnego mówi bowiem:
Przez umowę sprzedaży sprzedawca zobowiązuje się przenieść na kupującego własność rzeczy i wydać mu rzecz, a kupujący zobowiązuje się rzecz odebrać i zapłacić sprzedawcy cenę.
Co prawda szansa postawienia na swoim na drodze sądowej jest mała, ale być może niektórzy sprzedawcy na wzmiankę o takiej możliwości przemyślą sprawę i zgodzą się na cenę kompromisową, zaś następnym razem potraktują sprawę poważniej?
Nawiasem mówiąc, choć w Polsce prawdopodobnie nie było procesów w sprawie tanio wylicytowanych towarów (i biorąc pod uwagę sytuację sądowniczą nie należy ich się spodziewać), ale na zachodzie do takowych dochodziło. Tyle, że były to procesy dotyczące kwot znacznie większych niż kilkaset PLN. Przykładem może być sprawa, gdy Niemka Sabina Wilke
wylicytowała za 2,50 Euro budowę domu wartego 104.000 Euro.
A gdyby Allegro zrobiło tak...
Choć wiele osób krytykuje Allegro za brak reagowania na skargi użytkowników, całkowitej bierności pracownikom serwisu zarzucić nie można. Kilka miesięcy temu serwis wprowadził
zmiany zasad sprzedaży, dzięki którym udało się mocno ograniczyć (choć nie zlikwidować) handel nic nie wartymi elektronicznymi "poradnikami" o zerowej treści (sądząc po ich tytułach de facto służącymi zdobywaniu komentarzy).
Również w przypadku krętaczy kilka prostych zmian mogłoby sporo zmienić. Przykładowo, wprowadzenie drobnych opłat za przerwanie aukcji (choćby i niższych od samego wystawienia) choć uderzyłoby w osoby po prostu przyspieszające koniec (nie odwołujące ofert) pozbawiałoby sensu zaniżanie ceny wywoławczej na zasadzie "oszczędzę na prowizji, a potem najwyżej pokażę kupującemu figę".
Innym, łagodniejszym, wyjściem byłoby wprowadzenie w panelu "Moje Allegro" obok czarnej listy kupujących drugiej opcji - czarnej listy sprzedawców i wyświetlania ostrzeżeń w przypadku licytowania na aukcjach odnotowanych użytkowników. Perspektywa tracenia klientów, którzy o niezdecydowanych sprzedawcach dowiedzą się z grup dyskusyjnych też może być jakimś przyczynkiem do redukcji (zapewne w niewielkim stopniu ale jednak) tego zjawiska.
Ranking krętaczy?
Gdy pół roku temu pisałem o zjawisku odwoływania aukcji zastanawiałem się w tekście, że być może warto byłoby w którymś z serwisów archiwizujących aukcje stworzyć kategorię "nie wiem czy sprzedaję" i na jej bazie opracować ranking najczęściej rozmyślających się oferentów. Niestety, jak mówi administrator serwisu
Archiwizator.pl pomysł - choć wart uwagi - jest trudny (o ile w ogóle możliwy) do zrealizowania.
Póki co, główną bronią przeciw krętaczom nadal pozostają skargi do Allegro...