Od kilku dni również Polacy mają możliwość zarabiania na polecaniu internautom przeglądarki Firefox. Czy celem nowego pomysłu Google jest przyśpieszenie obserwowanego od niedawna procesu spychania przeglądarki Microsoftu w cień?
Niedawno pisaliśmy na łamach DI, że Google dodało do swojej usługi reklam kontekstowych AdSense możliwość zarabiania na polecaniu przeglądarki Firefox. Niestety, nowa opcja przeznaczona była tylko dla mieszkańców USA.
Obecnie, również na kontach Polaków pojawił się dodatkowy formularz pozwalający wygenerować kod butonów zachęcających do pobrania Firefoksa.
Webmaster może każdorazowo zarobić nawet dolara, jeśli tylko uda mu się przekonać użytkownika do ściągnięcia i zainstalowania Firefoksa. Aby reklama trafiła do szerszego grona odbiorców dostępnych jest kilka krojów bannera, w dodatku w wielu językach. Każdy, kto kliknie na banner przenoszony jest na stronę, skąd pobiera się przeglądarkę Firefox wraz z Google Toolbarem.
Polecać można również samą usługę Google AdSense, także za pomocą butonów. Tu, webmaster uczestniczący w programie otrzyma 100 dolarów, pod warunkiem, że internauta po kliknięciu na bannerze założy konto i uzbiera na nim wymaganą do wypłacenia czeku kwotę.
Obecnie w internecie spotkać można wiele popularnych akcji (np.
Browse Happy) mających na celu przekonanie użytkowników Internet Explorera do korzystania z innych, alternatywnych i przede wszystkim zdecydowanie lepszych przeglądarek, takich jak np. Opera czy Firefox. Akcja Google jest jednak pierwszą, w której oferuje się pieniądze za nakłonienia internautów, do tej, jakże pozytywnej zmiany.
Czy to, że Google ostatnio coraz aktywniej wspiera Firefoksa oznacza rezygnację z planów stworzenia własnej przeglądarki i promowanie jedynie narzędzia Google Toolbar? - pamiętajmy do kogo należy domena gbrowser.com. Czy może chodzi o konkurencję z odwiecznym rywalem, firmą Microsoft? W altruistyczną postawę Google, by uczynić świat stron WWW bezpieczniejszym i wygodniejszym do przeglądania chyba mało kto wierzy...