Wrocławski motorniczy wypowiedział wojnę pedofilom i tropi ich nie mniej skutecznie niż policja. To on trafił na ślad doktoranta z Lublina, który tydzień temu został zatrzymany. Teraz Pan Krzysztof rozpracowuje kolejnych przestępców. Policjanci twierdzą, że jego pomoc jest nieoceniona.
"Jestem wyjątkowo cięty na zboczeńców, którzy wykorzystują dzieci - przyznaje 35-letni motorniczy z Wrocławia. - Dlatego walczę z pedofilami, którzy za pomocą internetu rozprowadzają zdjęcia i filmy z pornografią dziecięcą."
Obecnie Pan Krzysztof pracuje nad namierzaniem dwóch pedofili z Wrocławia i jednego z Grudziądza, pisze "Słowo Polskie. Gazeta Wrocławska".
"Ten ostatni zaproponował mi udział w orgii w hotelu" - mówi motorniczy i zapowiada, że pojedzie do Grudziądza, by wziąć udział w prowokacji policyjnej i doprowadzić do zatrzymania mężczyzny.
Na co dzień pan Krzysztof pracuje jako motorniczy. Kiedy wraca do domu, zasiada przed komputerem i tropi tych, którzy krzywdzą dzieci. Wchodzi na czaty i nawiązuje kontakty z podejrzanymi typami. Nie chce powiedzieć, dlaczego swój wolny czas poświęca na ściganie pedofilii, ale mówi że ma swoje powody.
Jego ostatni sukces to aresztowanie pedofila z Lublina, 28-letniego doktoranta, w którego domu znaleziono 960 płyt z twardą pornografią dziecięcą. Szukał go przez dobrych kilka tygodni. W końcu ustalił jego tożsamość i dokładny adres. Policjanci z Lublina mówią, że gdyby nie pan Krzysztof, pewnie nigdy nie złapaliby przestępcy - informuje "Słowo Polskie. Gazeta Wrocławska".
Motorniczy współpracuje również z dolnośląską policją. Na szczęście pedofile, którzy w sieci poznają swoje ofiary i za pomocą poczty elektronicznej rozpowszechniają pornografię dziecięcą, nie mogą czuć się bezkarni. Policjanci mają coraz większe możliwości namierzenia pedofilów - podkreśla gazeta.