Apple krótko trzyma deweloperów

09-03-2010, 13:23

Jeśli tworzysz aplikację dla iPhone'a, to nie możesz jej udostępniać poza App Store, pozwalasz na usunięcie jej w każdej chwili i zobowiązujesz się nie mówić innym o warunkach umowy z Apple - donosi Electronic Frontier Foundation. Takie warunki dystrybuowania aplikacji na rynku komputerów są czymś niewiarygodnym, a już niebawem mogą one dotyczyć twórców aplikacji dla iPada, który przecież ma zastąpić komputery przenośne.

Aplikacje w sklepie App Store są dostępne dla posiadaczy urządzeń iPhone oraz iPod Touch, a od 3 kwietnia będą z nich korzystać także nabywcy iPadów. Tablety Apple mogą zastąpić netbooki, ale będą się od nich różniły jedną rzeczą – normami w zakresie dostępu klientów do oprogramowania.

Wszyscy wiedzą, że aplikacje dla iPhone'a są dostępne tylko w App Store. To czyni Apple wyłącznym dystrybutorem programów, ale to nie wszystko. Firma Apple pozwala na tworzenie aplikacji firmom trzecim, które zgodzą się na warunki zawarte w dokumencie pt. iPhone Developer Program License Agreement. Wczoraj kopię tego dokumentu opublikowała Electronic Frontier Foundation (EFF), która wydobyła go od NASA, powołując się na prawo do uzyskania informacji publicznej. NASA jest bowiem autorem jednej aplikacji dostępnej w App Store.

EFF wyciągnęła z dokumentu Apple to, co najciekawsze. Przede wszystkim zabrania on deweloperom publikowania oświadczeń na temat warunków porozumienia z Apple. Może być to dowód na to, że Apple jest świadoma wad tego porozumienia.

>>> Czytaj: Apple: Szykują się kolejne ciekawe zmiany

Rozdział 7.2 mówi o tym, że aplikacje stworzone za pomocą narzędzi programistycznych od Apple nie mogą być dystrybuowane przez sklep inny niż App Store. Jednocześnie jednak Apple ma możliwość odrzucenia każdej aplikacji, nawet jeśli spełnia ona formalne wymagania. Wychodzi więc na to, że jeśli deweloper poświęci swój czas na stworzenie programu i Apple go odrzuci, nie można sprzedać dzieła gdzie indziej.

Rozdział 2.6 zabrania wykorzystywania SDK od Apple do celów innych niż opisane w porozumieniu (chodzi o ograniczenie inżynierii wstecznej). Z kolei rozdział 3.2 mówi o korzystaniu z oprogramowania Apple (nie tylko tego dla iPhone'a) wyłącznie w sposób określony w porozumieniu.

Rozdział 8 mówi o tym, że Apple może w każdej chwili usunąć aplikację ze sklepu. Apple korzystała z tego prawa w lutym, usuwając z App Store aplikacje budzące skojarzenia erotyczne. Wtedy stało się jasne, że czas poświęcony na rozwijanie aplikacji dla Apple może stać się czasem straconym w wyniku jednej, arbitralnej decyzji firmy.

>>> Czytaj: Seks w AppStore naprawdę niedozwolony?

Rozdział 14 mówi o odpowiedzialności Apple przed deweloperami. Niezależnie od tego, co się stanie, Apple nie zapłaci więcej niż 50 USD odszkodowania.

EFF zauważa, że takie porozumienie jest bardzo jednostronne. Na rynku IT tego typu "umowy" są normą w relacjach między producentami programów i użytkownikami końcowymi. Jest to jednak nowość w relacjach pomiędzy dostawcą platformy i deweloperami. Na takie warunki zgadza się 100 tys. twórców oprogramowania. Każdy sprzedany iPhone umacnia pozycję Apple, bo deweloperzy chcą widzieć swoje programy na ekranach popularnych urządzeń.

Jeśli iPad odniesie sukces, te niezwykłe warunki współpracy będą dotyczyć nie tylko smartfonów, ale także większych urządzeń, towarzyszących użytkownikom przy poważniejszych zadaniach. To może oznaczać początek nowej epoki, w której producent urządzenia dyktuje warunki programistom i użytkownikom.

>>> Czytaj więcej o iPadzie w DI


  
znajdź w serwisie



RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy