Angry Birds służyło do inwigilacji NSA? Wycieki mówią, że mogło tak być

28-01-2014, 11:06

Nawet osoby grające w Angry Birds mogły być inwigilowane przez wywiad amerykański lub brytyjski. Aplikacje mobilne są po prostu kopalnią informacji i mogą ujawnić nawet powiązania polityczne i preferencje seksualne - wynika z kolejnych wycieków.

Gazety The Guardian oraz New York Times ujawniły dziś kolejne informacje na temat amerykańskiej inwigilacji, bazujące na tajnych dokumentach od Edwarda Snowdena. Tematem najnowszego wycieku są "dziurawe" aplikacje mobilne, którymi najwyraźniej interesowała się amerykańska agencja NSA oraz jej brytyjski odpowiednik, czyli GCHQ

Sama informacja o inwigilowaniu za pomocą aplikacji mobilnych nie jest nowością. Już w grudniu ubiegłego roku wyszło na jaw, że NSA może korzystać z ciasteczek Google oraz sięga po dane lokalizacyjne wysyłane przez aplikacje mobilne w celach marketingowych. Teraz jednak gazety twierdzą, że do szpiegowania mogą służyć takie aplikacje, których byśmy o to nie podejrzewali. Wychodzi też na jaw obszerny zakres tej mobilnej inwigilacji.

Angry Birds do inwigilacji?

Z dokumentów wynika, że już w roku 2007 wywiady amerykański i brytyjski zaczęły się interesować aplikacjami mobilnymi. To dość wcześnie, bo przecież iPhone miał swoją premierę w roku 2007. Agencje NSA i GCHQ zaczęły się wymieniać informacjami na temat tego, jak wydobyć dane użytkowników map Google, książki adresowe, listy znajomych, dane EXIF ze zdjęć i in.

Na celownik trafiły pierwsze aplikacje dla urządzeń z iOS oraz Androidem, ale potem badano możliwości wyciągania danych z nowszych aplikacji. Popularna gra Angry Birds była jedną z aplikacji na celowniku wywiadu. Trudno powiedzieć, czy szpiedzy w ogóle jej użyli. Firma Rovio twierdzi, że nie współpracowała z wywiadem. Możliwe, że w jakimś pozyskiwaniu danych uczestniczyli dostawcy reklam współpracujący z firmą Rovio lub tylko badano taką możliwość.

grafika

Aplikacja wskaże swingera

W niektórych przypadkach aplikacje mogą być źródłem ograniczonych informacji, obejmujących np. model telefonu, wersję oprogramowania, identyfikator urządzenia. To mało, ale to już coś!

Są i takie aplikacje, które pozwalają ustalić położenie geograficzne osoby, wiek, stan cywilny, pochodzenie etniczne, poziom wykształcenia, liczbę dzieci, powiązania polityczne, a nawet niektóre preferencje seksualne (np. swinging). Tak przynajmniej wynika z dokumentów od Snowdena.

Podobnie jak w przypadku innych wycieków od Snowdena, nie ma żadnej pewności, czy zaprezentowane w dokumentach możliwości są stosowane na dużą skalę. Być może w przypadku niektórych aplikacji dane pozyskiwane są rutynowo. W przypadku innych mogło dochodzić do badania takich możliwości albo są one wykorzystywane w bardzo szczególnych przypadkach.

Śledzenie zaczyna się od firm

Choć mamy kolejny wyciek dotyczący NSA i GCHQ, nie powinniśmy go analizować tylko pod kątem działań wywiadu. Nawet jeśli wywiad wyciąga pewne dane od firm, to trzeba podkreślić, że to właśnie twórcy aplikacji oraz dostawcy reklam dbają o zbieranie danych.

Sonda
Czy starasz się ograniczać ilość danych, jakie przekazujesz e-usługodawcom?
  • tak
  • raczej tak
  • racej nie
  • nie
wyniki  komentarze

Problem ten podnoszony jest dość często, ale gdy obrońcy prywatności krytykują np. Facebooka czy Twittera, wszyscy traktują ich jak agresywnych krzykaczy, którzy niepotrzebnie szukają problemów w ukochanym produkcie.

Oczywiście wielu ludzi powie, że zgadzając się na udostępnienie swoich danych firmie, nie zgadzają się na oddawanie danych władzom. Zawsze jednak warto pamiętać, że oddając swoje dane firmie, zgadzamy się na oddanie tej firmie kontroli nad naszymi danymi. Kontrolę zawsze można utracić.

Czytaj także: Wywiad USA zajmował się szpiegostwem przemysłowym - uważa Edward Snowden


  
znajdź w serwisie


RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy