Agenda Cyfrowa ciekawa, ale bez otwartych standardów

19-05-2010, 13:57

Komisja Europejska przedstawiła Agendę Cyfrową dla Europy. Określono w niej 7 działań, które mają służyć wzmocnieniu e-gospodarki. Niestety potwierdziły się wcześniejsze niepokojące doniesienia dotyczące usunięcia z Agendy rozdziału o otwartych standardach. Obawy mogą też wzbudzać zapisy dotyczące "zapobieganiu oglądania" szkodliwych treści.

Wczoraj pisaliśmy w DI o tym, że Komisja Europejska docenia znaczenie e-gospodarki i przymierza się do przedstawienia Agendy Cyfrowej dla Europy. Wspominaliśmy też o pierwszych wyciekach dotyczących tego dokumentu.

>>> Czytaj: UE: e-Gospodarka najważniejsza, ale standardy niekoniecznie

Dziś Komisja Europejska oficjalnie przedstawiła Agendę. Określa ona siedem priorytetowych obszarów działania:

  1. stworzenie jednolitego rynku cyfrowego (chodzi zwłaszcza o transgraniczny e-handel w UE),
  2. wzmocnienie interoperacyjności (ale nie do końca, o czym dalej),
  3. zwiększenie zaufania do internetu i bezpieczeństwa prowadzonych w nim operacji,
  4. zapewnienie dostępu do znacznie szybszego internetu,
  5. wzrost nakładów na badania naukowe i rozwój (unijne inwestycje w badania w sektorze IT wynoszą mniej niż połowę tego, co przeznacza USA),
  6. poprawa umiejętności informatycznych i zwiększenie włączenia cyfrowego,
  7. wykorzystanie technologii informacyjno-komunikacyjnych w celu sprostania stojącym przed nami wyzwaniom, takim jak zmiany klimatu czy starzenie się społeczeństwa.

Agenda Cyfrowa to pierwsza z siedmiu flagowych inicjatyw realizowanych w ramach strategii Europa 2020 na rzecz inteligentnego i zrównoważonego rozwoju sprzyjającego włączeniu społecznemu. Na stronie Komisji Europejskiej znajdziemy dokumenty dotyczące Agendy, z których najważniejszy jest komunikat Komisji Europejskiej dla Parlamentu i Rady. To właśnie ten dokument, którego szkice przedstawialiśmy wczoraj.

Są plusy...

Ciekawą analizę Agendy przedstawiła na swojej stronie grupa La Quadrature du Net, znana ze śledzenia ważnych dla internautów inicjatyw legislacyjnych. Generalnie przedstawiciele grupy stoją na stanowisku, że Agenda jest obiecującym dokumentem, zawierającym bardzo pozytywne elementy. 

Do tych pozytywów należy zaliczyć bardziej nowoczesne podejście do dzieł w postaci cyfrowej. Dokument nie akcentuje bardzo mocno konieczności zaostrzania prawa autorskiego i wydaje się, że Komisja Europejska jest świadoma problemu, jakim są np. dzieła osierocone i kłopoty z ich cyfryzacją. W dokumencie jest mowa o opracowaniu nowych modeli biznesowych, niekoniecznie przez zmiany w prawie. Komisja wyraźnie chce, aby twórczość w postaci cyfrowej była łatwiej dostępna. 

Agenda zwraca też uwagę na znaczenie neutralności sieci, choć w tym zakresie nie wnosi niczego nowego.

...i są minusy

Są też te złe strony dokumentu. Po pierwsze nie ma w nim słowa o otwartych standardach, jest tylko mowa o "interoperacyjności i standardach". Otwarte standardy wypadły z Agendy, co może świadczyć o niemałym wpływie firm z sektora IT na ten dokument. W komunikacie KE nadal da się przeczytać:

Ponieważ nie wszystkie wszechobecne technologie bazują na standardach, istnieje ryzyko utraty korzyści z interoperacyjności w tych obszarach. Komisja sprawdzi wykonalność środków, które mogą doprowadzić znaczących graczy rynkowych do licencjonowania informacji związanych z interoperacyjnością, jednocześnie promując innowacje i konkurencję.

Szkoda, że Komisja Europejska zrezygnowała z otwartych standardów, bo byłoby to promowanie prawdziwej konkurencji, a nie konkurencji na zasadach największych graczy.

Poza tym obawiano się, że w Agendzie znajdą się zapisy dotyczące kontrowersyjnych form walki z cyberprzestępczością. Dokument nie mówi wprost o niebezpiecznych rozwiązaniach, ale można w nim znaleźć takie słowa:

Dla przykładu, aby uporać się z seksualnym wykorzystywaniem (dzieci - red.) i pornografią dziecięcą, mogą być wprowadzone platformy alarmowe na poziomach krajowym i unijnym, obok środków do usuwania i zapobiegania oglądaniu szkodliwych treści.

"Zapobieganie oglądaniu" to chyba jakiś nowy termin unijny, który wydaje się znaczyć dokładnie to samo, co "blokowanie". Widać więc, że europejscy prawodawcy wciąż dążą do walki z pedofilią za pomocą środka, który kojarzy się z cenzurą. Oczywiście walka z pedofilią jest konieczna, ale z czasem może się okazać, że pewne narzędzia i przepisy szkodzą nie tylko pedofilom. W chwili obecnej, choć żadne groźne propozycje nie padły, można dopatrzeć się w Agendzie gruntu pod takie propozycje.

>>> Czytaj: UE: Blokowanie stron pedofilskich i karanie "oglądania"


Źródło: KE, La Quadrature du Net
  
znajdź w serwisie

RSS  

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Wrzesień 2020»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930