ACTA wróci po przegranej w PE? Niekoniecznie, ale nie tu jest problem!

, 28-06-2012, 14:23

Wielu internautów przejmuje się wypowiedzią Karela de Guchta o tym, że ACTA może wrócić nawet pomimo przegranego głosowania w Parlamencie Europejskim. Nie zmienia to podstawowej rzeczy - głosowanie jest teraz najważniejsze, a jego wynik wpłynie znacząco na przyszłość. Co do powrotu ACTA... czy liczyliście, że to nigdy nie nastąpi? To może nastąpić i nie będzie to jedyne niebezpieczeństwo.

Wczoraj i dziś do redakcji DI oraz do mnie przyszło wiele e-maili z prośbą o podjęcie szokującego tematu. Otóż komisarz UE Karel de Gucht zapowiedział, że postara się o powrót do sprawy ACTA, nawet jeśli Parlament Europejski odrzuci porozumienie w głosowaniu 4 lipca.

Odpowiem na te maile w tym miejscu. Po pierwsze, Dziennik Internautów już o tym pisał w tekście pt. Przegrana w Parlamencie to nie będzie koniec ACTA - zapowiada komisarz UE. Zawsze byliśmy na bieżąco, jeśli chodzi o ACTA.

Po drugie - słowa Karela de Guchta wyraźnie ludzi szokują, ale czy naprawdę ten jeden komisarz UE, mający ostatnio problemy z belgijskim fiskusem, jest w stanie sam wygrać całą sprawę ACTA? Czy Komisja Europejska jest nastawiona na przepychanie ACTA za wszelką cenę?

Czytaj: Gallo: Sprzeciw wobec ACTA to miękki terroryzm. "Ludzie się boją!"

Nie. W Komisji Europejskiej zdania na temat ACTA są podzielone. Bardziej otwarta komisarz Neelie Kroes (ds. agendy cyfrowej) nie uważa aby upadek ACTA był czymś złym, a ponadto jest sceptycznie nastawiona do ochrony praw autorskich za wszelką cenę. To ona jako pierwszy komisarz UE powiedziała, że prawo autorskie nie wykarmi artystów.

Poza tym "powrót ACTA" to nie jest najgorszy scenariusz. Ludzie znają już ACTA, są wyczuleni na ten temat, również politycy wiedzą, że trzeba w temacie ACTA zachować ostrożność. O wiele gorsze od ACTA mogą być takie inicjatywy, które dopiero się rodzą, których jeszcze nie znamy, które dopiero doczekają się rozpoznawalnej nazwy.

Co powiecie o TPP? To międzynarodowe porozumienie jeszcze nas nie dotyczy, ale jest ono o wiele bardziej problemowe niż ACTA. To po prostu dobry przykład czegoś, co nie nazywa się ACTA, a jest równie groźne. Jest zresztą wiele innych skrótów, których powinniśmy się bać, np. IPRED... albo MKiDN (to drugie to taki żarcik :-)). 

W każdym razie jest niemal pewne, że organizacje i politycy wspierające ACTA prędzej czy później spróbują albo wrócić do tematu ACTA, albo stworzyć coś nowego, być może jeszcze gorszego. To jest pewne.

Teraz najważniejsze jest głosowanie 4 lipca w Parlamencie Europejskim. To ważna bitwa w wojnie, która będzie jeszcze długo trwać.

Natomiast słowa Karela de Guchta to nie jest powód do strachu. Nie pisaliśmy o tym dlatego, że coś niezwykłego się wydarzyło. Bardziej interesujące było to, że Karel de Gucht otwarcie przyznał, że demokracja go nie obchodzi. To jawne zlekceważenie Parlamentu Europejskiego oraz woli obywateli UE było godne odnotowania, natomiast nie jest zaskakujące to, że ACTA wróci, być może pod inną nazwą.

Czytaj: ACTA: Ostateczne starcie 4 lipca. Zadzwonisz do europosła?


Komentuj na Facebooku
Komentarze
comments powered by Disqus
To warto przeczytać




fot. MEN




  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Marzec 2017»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031 
Jak czytać DI?
Newsletter

Podaj teraz tylko e-mail!



RSS
Copyright © 1998-2017 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.