ACTA: Kolejny przeciek mimo tajemniczości USA

07-09-2010, 09:59

Do sieci wyciekł kolejny szkic ACTA - międzynarodowego porozumienia antypirackiego, które powstaje w niezwykłej tajemnicy. W dokumencie jest mniej nawiasów kwadratowych, co znaczy, że strony negocjacji zaczynają się dogadywać. Instytucje UE coraz bardziej chcą jawności negocjacji, ale na przeszkodzie stoją Stany Zjednoczone.

O ACTA piszemy w DI co jakiś czas od ponad dwóch lat. Jest to międzynarodowe porozumienie antypirackie, nad którym pracują UE, USA, Japonia, Meksyk, Nowa Zelandia, Szwajcaria, Australia i in. Opinia publiczna wie o ACTA głównie z przecieków. Do tej pory oficjalnie opublikowano tylko jeden szkic. Prace nad porozumieniem są prowadzone w tajemnicy. Dokument może zagrażać prywatności i prawom podstawowym internautów, a dla biedniejszych krajów może oznaczać np. gorszy dostęp do leków. 

Ostatnia runda rozmów w sprawie ACTA miała miejsce w ubiegłym tygodniu w Waszyngtonie. Oczywiście rozmowy były tajne. Organizacji Knowledge Ecology International (KEI) udało się jednak dotrzeć do szkicu ACTA, który powstał po tej rundzie negocjacji. Na stronie KEI dostępna jest transkrypcja dokumentu (PDF, 29 stron). Organizacja publikowała podobne przecieki już wcześniej i jest raczej wiarygodnym źródłem informacji o ACTA.

W nowym szkicu da się od razu zauważyć mniejszą liczbę nawiasów kwadratowych. W takich nawiasach zapisywano stanowiska różnych stron, tj. elementy wymagające dalszych negocjacji. Najwyraźniej negocjatorzy osiągają porozumienie. Największą zgodność strony negocjacji wykazują w obszarze działań odnoszących się do egzekwowania porozumienia, współpracy międzynarodowej i uzgodnień instytucjonalnych. Bardziej sporny jest choćby rozdział dotyczący środowiska cyfrowego.

>>> Czytaj: ACTA: krytyka ekspertów i kolejny przeciek

Nowy dokument przeanalizował Michael Geist, prawnik obserwujący od dłuższego czasu prace nad ACTA. Na swoim blogu zauważył on, że:

  1. UE i USA wciąż nie zgadzają się co do tego, czy ACTA powinna dotyczyć szeroko pojętej własności intelektualnej (jak chce UE) czy też znaków towarowych i praw autorskich;
  2. w dokumencie jest mowa o tworzeniu środków zapobiegającym naruszeniom praw autorskich w środowisku cyfrowym, ale wciąż nie ma zapisów gwarantujących obywatelom wolność słowa, uczciwy proces i prywatność;
  3. porzucono zapisy narażające dostawców usług internetowych (ISP) na odpowiedzialność za naruszenia praw autorskich, ale w dokumencie jest mowa o współpracy przedsiębiorców z władzami, która może prowadzić do tego, iż w wybranych krajach operatorzy będą musieli ujawniać dane internautów.

Jest jeszcze jedna ciekawostka. W rozdziale dotyczącym internetu (strona 19 dokumentu) jest mowa o przeciwdziałaniu technologiom zapobiegającym naruszeniom na dużą skalę. Znajdziemy też punkt mówiący o tym, iż strony porozumienia powinny zapewnić środki prawne przeciwko obchodzeniu środków technicznych, których używają posiadacze praw autorskich w celu ograniczenia nieautoryzowanego korzystania z dzieł (zob. str. 20).

Staje się jasne, że twórcy ACTA chcą ograniczyć obchodzenie zabezpieczeń DRM. Poza tym tekst omawianych wyżej zapisów można interpretować dość szeroko. Na jego podstawie można sobie wyobrazić choćby filtry blokujące usługi P2P.

Ani mru mru...

Ciekawe doniesienia nt. ACTA przynosi jeszcze serwis EurActiv. Jego zdaniem to strona amerykańska wciąż nie dopuszcza do odtajnienia negocjacji dotyczących ACTA, podczas gdy UE domaga się tego. Nie wiadomo, skąd EurActiv ma takie informacje, ale są powody by im wierzyć (zob. US told EU to hide ACTA from public).

W UE nacisk na odtajnienie rozmów jest dość duży i Komisja Europejska z pewnością go czuje. Służby prawne Parlamentu Europejskiego są pewne, że treść dokumentu powinna być przedstawiona europosłom. Coraz więcej osób pyta, dlaczego instytucja tak ważna, jak PE, nie ma dostępu do dokumentów, podczas gdy przedstawiciele "przemysłu" uczestniczą w rozmowach.

Były też oświadczenia pisemne przygotowywane przez europosłów oraz wspólna rezolucja, za którą głosowało 633 eurodeputowanych. Jeśli KE będzie wciąż się opierać, sprawa może trafić do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. 

W USA klimat jest nieco inny. Jak dotąd, tylko czterech członków kongresu wyraziło obawy związane z tajnymi rozmowami. Reszta kongresmanów (531 osób) nie przejmuje się nimi. Najbardziej aktywne w USA są organizacje takie, jak RIAA lub MPAA, które ślą do polityków listy z prośbami o wsparcie i dziękują za postępy w pracach.

>>> Czytaj: Kraje przeciwne ACTA zjednoczą się


  
znajdź w serwisie



RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy